IV

Pewnego razu Aleksander Macedoński wezwał wszystkich swoich naczelników i mędrców na naradę.

— Mam zamiar — oświadczył — udać się w podróż do odległych państw Afryki.

— Trudno się tam dostać — odradzali mędrcy i naczelnicy. — Po drodze bowiem wznoszą się Góry Ciemności.

— Ja jednak postanowiłem tam dotrzeć. Nie wiem tylko, jak pokonać przeszkody.

— Weź osły libijskie (z Libii), przyzwyczajone do poruszania się w ciemności — doradzili mu. Zabierz także z sobą sznury i przywiąż je wzdłuż ścieżki wśród gór, żebyś mógł ją potem odnaleźć.

Posłuchał Aleksander ich rady i wyruszył w drogę. Wkrótce dotarł do Kartaginy, państwa, w którym rządziły kobiety. Postanowił wypowiedzieć im wojnę. Te wtedy tak do niego rzekły:

— Jeśli nas pokonasz, powiedzą, żeś zabił kobiety. Jeśli natomiast my ciebie pokonamy, powiedzą: oto król, którego kobiety pokonały.

Rozkazał wtedy kobietom z Kartaginy, by podały mu chleb. Podały mu złote bochenki chleba, złote jabłka i granaty. Nie posiadając się ze zdumienia, zapytał:

— Cóż to, w waszym państwie jada się złoto?

— Czy to znaczy, że miałeś na myśli zwykły chleb? Dlaczego więc zadałeś sobie trud, żeby przyjść do nas? Czyżby w twoim kraju brakowało chleba?

Opuściwszy państwo kobiet, król Aleksander polecił wyryć na jego bramach napis:

„Ja, Aleksander Macedoński, byłem głupim królem do czasu, gdy przybyłem do Afryki. Tu bowiem kobiety nauczyły mnie rozumu”.