Na opak

Raw miał złą żonę. Zawsze postępowała odwrotnie, niż jej nakazywał. Jeśli, na przykład, polecił jej ugotować na obiad bób, ona gotowała mu soczewicę. I odwrotnie. Kiedy zażyczył sobie soczewicy, ona na przekór gotowała mu bób. Jego syn Chija wpadł na pomysł, żeby przekazywać matce polecenie ojca na opak. W rezultacie matka nieświadomie spełniała jego życzenia.

Pewnego razu Raw rzekł do syna:

— Wygląda mi na to, że twoja matka stała się lepsza.

— To dlatego — odpowiedział Chija — że przekazuję jej twoje polecenia odwrotnie, niż sobie życzysz.

— A więc to tak — uśmiechnął się ojciec — nie na próżno krąży po świecie powiedzenie: „Jajko mądrzejsze jest od kury”. Mimo to nie rób tego więcej. Nie wolno przyzwyczajać się do kłamstwa.

Chija opowiedział o tym kolegom z chederu. Szmuel, który był wtedy jeszcze małym chłopcem, przyszedł któregoś dnia z chederu, gorzko płacząc. Zapytał go ojciec:

— Dlaczego, synku, płaczesz?

— Bo rebe zbił mnie.

— Za co?

— Za to, że podawszy jego dziecku jedzenie, nie umyłem przedtem rąk.

— Dlaczego ich nie umyłeś?

— Jak to? Ono je, a ja mam ręce myć?

Powiada na to ojciec Szmuela:

— Ładny mi rebe! (mełamed). Nie dość, że nie zna prawa, to jeszcze bije dziecko.