Pokonały go trzy osoby
Opowiada rabi Jehoszua:
— Odkąd żyję, nie pokonał mnie nikt poza trzema osobami. Sztuka ta udała się kobiecie, dziewczynce i chłopcu.
Co do kobiety, to rzecz ma się tak:
— Pewnego razu zatrzymałem się w zajeździe należącym do kobiety. Kiedy zasiadłem do stołu, podała mi bardzo smaczną potrawę z bobu. Potrawa tak mi smakowała, że wylizałem talerz. Następnego dnia znowu podała mi bób i znowu zjadłem go z apetytem. Trzeciego dnia także podała mi bób, ale przesolony. Skosztowałem, ale nie nadawał się do jedzenia. Odstawiłem więc talerz. Gospodyni zapytała mnie wtedy:
„Dlaczego nie jesz?”.
„Nie jestem głodny — odpowiedziałem. — Jadłem już dzisiaj chleb”.
„Nie powinieneś był jeść chleba. Może dlatego, że nie zostawiłeś za pierwszym i drugim razem sziraim75, teraz zostawiasz sziraim za wszystkie trzy razy”.
Co zaś się tyczy dziewczynki, to historia wyglądała tak:
Pewnego razu szedłem drogą prowadząca przez obsiane pole. Zauważyła mnie stojąca tam dziewczynka. Podeszła do mnie i spytała:
„Rabi, czyżbyś nie widział, że chodzisz po obsianym polu?”
„Czy to nie droga wydeptana już wcześniej?”.
„Tak, bo tacy jak ty zbójnicy ją wydeptali”.
Z chłopcem znowu rzecz się miała tak:
Pewnego razu zobaczyłem siedzącego na rozstaju dróg chłopca. Zapytałem go:
„Chłopcze, jaką drogą najlepiej dojść do miasta?”
„Do miasta prowadzą dwie drogi. Jedna jest długa i krótka, druga zaś jest krótka i długa”.
Wybrałem tę drugą drogę. Dochodząc do miasta, stwierdziłem, że drogę zagradzają otoczone parkanami sady. Musiałem zawrócić. Na rozdrożu siedział jeszcze chłopczyk.
Zapytałem go:
„Czy nie powiedziałeś mi, że droga, którą wybrałem jest krótka?”
„A czy nie dodałem do słowa krótka słowa długa?”
Pocałowałem w czoło chłopca i powiedziałem:
„Szczęśliwe jesteście, dzieci żydowskie. Wszystkie mądre od małego po dużego”.