Rabi Akiwa
Nasz nauczyciel Mojżesz i rabi Akiwa
Kiedy Mojżesz wstąpił do nieba, zobaczył, jak Bóg ozdabia każdą literę Tory małą koroną79. Widząc to, Mojżesz zapytał Boga:
— Panie świata! Kto powstrzymuje cię od natychmiastowego nadania Żydom Tory? Do czego potrzebne są te koronki?
Na to Bóg odpowiedział:
— Minie wiele lat. Wiele pokoleń przeminie i wtedy przyjdzie na świat człowiek o imieniu Akiwa ben Josef, który z tych kreseczek z tych koronek wywiedzie całą górę halach.
— Pokaż mi go!
— Rozejrzyj się dookoła, to zobaczysz.
Rozejrzał się Mojżesz i dostrzegł w pobliżu męża wykładającego Torę siedzącym przed nim w rzędach uczniom. Doszedł Mojżesz do nich i usiadłszy w ostatnim, ósmym rzędzie, zaczął pilnie przysłuchiwać się wykładowi tego męża. Słuchał i niczego nie rozumiał. Podupadł Mojżesz na duchu. Tym mężem był Akiwa ben Josef, który właśnie komentował jakiś i przepis Prawa. Uczniowie zadali Akiwie pytanie:
— Rabi, skąd ty to wiesz?
— To jest przepis, który przekazał nam jeszcze Mojżesz na górze Synaj.
Usłyszawszy wyjaśnienie Akiwy, Mojżesz uspokoił się.
Podchodzi do Boga i powiada:
— Panie świata! Masz takiego człowieka jak Akiwa i mnie wyznaczasz do przekazania Żydom Tory?
— Milcz! Tak już postanowiłem — odpowiedział mu Bóg.
— Panie świata! Pokazałeś mi tego człowieka, pokaż mi też, jaką dostanie zapłatę?
— Obejrzyj się!
Patrzy Mojżesz i widzi, jak z ciała Akiwy zdzierają całe płaty mięsa. Istna jatka.
Z ust Mojżesza wyrywa się krzyk:
— Panie świata! To jest Tora i taka jest za nią zapłata?
— Milcz! Tak postanowiłem.
Rabi Akiwa i córka Kalby-Szawuy
Akiwa był pasterzem u bogacza imieniem Kalba-Szawua.
Córka bogacza podziwiała uczciwość, grzeczność i dobre zachowanie Akiwy. Wkrótce też zakochała się w nim i nie omieszkała wyznać swojej miłości:
— Gdybym się zgodziła zostać twoją żoną — zapytała go — to byś wyruszył w świat, żeby się uczyć?
— Tak — odpowiedział bez namysłu Akiwa.
Po cichu, bez wiedzy ojca, wzięła ślub z Akiwą.
Sprawa jednak szybko się wydała. Rozgniewany ojciec wypędził córkę z domu. Przysiągł również, że ją wydziedziczy. Młodzi małżonkowie klepali biedę. Zimą nocowali w stodole na słomie. Był chłodny dzień zimowy. Oboje siedzieli właśnie w stodole. Akiwa delikatnie oczyszczał głowę żony Racheli ze słomy, mówiąc przy tym:
— Gdybym tylko miał za co, tobym ci kupił „Złotą Jerozolimę”80.
W tym momencie zjawił się Eliasz przebrany za żebraka.
Zapukał w drzwi stodoły i zawołał:
— Dajcie mi trochę słomy. Żona urodziła mi dziecko i nie ma czym wyścielić jego posłania.
— Widzisz żono moja — powiedział Akiwa — ten człowiek nie posiada nawet słomy. W porównaniu z nim jesteśmy bogaci.
— Nie bogactwa pragnę — odpowiedziała Rachela. — Pragnę tylko tego, żebyś dotrzymał słowa i poszedł do bejt ha-midraszu uczyć się Tory.
I posłuchał jej Akiwa i poszedł do bejt ha-midraszu, czyli do domu nauki rabiego Eliezera i rabiego Jehoszuy.
Po dwunastu latach nauki wrócił Akiwa do domu. Był już wtedy wielkim uczonym, nauczycielem dwunastu tysięcy uczniów.
Doszedłszy do domu, usłyszał, jak znany ze złego charakteru sąsiad mówi do Racheli:
— Twój ojciec miał rację, nie godząc się na twoje małżeństwo. Po pierwsze: Akiwa nie jest tobie równy. To przecież zwykły pastuch. Po drugie: zastanów się nad tym, co uczynił. Zostawił cię na tyle lat. Uczynił z ciebie słomianą wdowę.
— Gdyby mnie posłuchał — rozległ się głos Racheli — toby pozostał w domu nauki jeszcze przez dwanaście lat.
Kiedy Akiwa usłyszał słowa żony, natychmiast zawrócił i przez dalsze dwanaście lat pilnie uzupełniał naukę w bejt ha-midraszu. Kiedy potem wrócił do domu, miał już dwadzieścia cztery tysiące uczniów.
Na wieść o jego powrocie, całe niemal miasto wyszło mu na spotkanie! Wśród witających go była oczywiście Rachela. Sąsiadki, widząc, jak nędznie jest ubrana, zaczęły jej doradzać, żeby pożyczyła u kogoś całą, niepodartą suknię, bo nie wypada, żeby żona tak sławnego uczonego pokazała się w tak nędznym stroju. Rachela na ich rady miała jedną odpowiedź:
— Nic nie szkodzi. Mój mąż sprawiedliwie mnie doceni. Odczuje, co się dzieje w moim sercu.
Kiedy doszła do męża, padła przed nim twarzą do ziemi i zaczęła całować jego nogi.
Uczniowie na ten widok chcieli ją odepchnąć od rabiego Akiwy, ale ten głośno zawołał:
— Nie ruszajcie jej! Wszystko, co moje i wszystko, co wasze, do niej należy!
Stary Kalba-Szawua na wieść o przybyciu do miasta jakiegoś sławnego uczonego powiedział do siebie w duchu:
— Muszę pójść do niego. Może zwolni mnie z przysięgi pozbawiającej córkę spadku. Wtedy będę mógł pomóc mojej córce w biedzie.
I j ak postanowił, tak też i zrobił. Przyszedł Kalba-Szawua do rabiego Akiwy i powiedział to, co zamierzył.
— Gdybyś wiedział — zapytał go rabi Akiwa — że mąż twojej córki zostanie wielkim uczonym, tobyś złożył taką przysięgę?
— Z cała pewnością nie! Gdyby nawet znał tylko jeden rozdział Tory. Jedną tylko halachę!
— Przyjmij więc do wiadomości, że mężem twojej córki jestem właśnie ja, twój dawny pastuch.
Usłyszawszy to, Kalba-Szawua padł przed nim na twarz i zaczął całować jego nogi. Kiedy wreszcie ochłonął z wrażenia, wstał i zapisał rabiemu Akiwie połowę swego majątku.