W jaki sposób rabi Akiwa zabrał się do nauki
Do czterdziestego roku życia Akiwa był nieukiem.
Pewnego roku znalazł obok studni przedziurawiony kamień.
— Kto mógł — zapytał ludzi — przedziurawić tak twardy kamień?
— Akiwo — odpowiedzieli mu ludzie — czyżbyś nie znał znanego wersetu, który brzmi: „Kropla drąży skałę”? Otóż przez długi czas na kamień spadały krople wody i wyżłobiły w nim dziurę.
Zastanowił się wtedy Akiwa: „Skoro spadające, słabe krople wody potrafiły wyżłobić dziurę w twardym kamieniu, to tym bardziej słowa Tory, które są mocne jak żelazo, potrafią przeniknąć do mego serca, składającego się tylko z mięsa i krwi”. I długo się nie namyślając, udał się wraz ze swoim synem po naukę do nauczyciela małych dzieci. Nauczyciel najpierw zapoznał go z literami alfabetu. Napisał je na tablicy, a ojciec i syn je przepisywali. Każde słowo nauczyciela Akiwa skrzętnie i dokładnie powtarzał za nim, po czym siadał w kącie i sam się dokształcał. Wgłębiał się w przerabiany tekst Tory, rozważając, dlaczego ten werset tak brzmi, a tamten inaczej. W ten sposób wkrótce przyswoił sobie całą Torę.
Od nauczyciela dla początkujących przeszedł do szkoły rabiego Eliezera i rabiego Jehoszuy. U nich studiował już Misznę. Kiedy dzięki nim zapoznał się z jakąś halachą, zaraz siadał w kącie, żeby w ciszy samodzielnie ją przemyśleć i rozważyć: „Dlaczego — na przykład — to słowo z Miszny zostało wypowiedziane? Jaki jest tego sens?”
Zarzucał potem swoich nauczycieli gradem pytań, czasami bardzo trudnych. Opowiadają, że rabi Eliezer przez dłuższy czas nie zwracał uwagi na Akiwę. Kiedy jednak po raz pierwszy Akiwa odważył się zadać mu bardzo trudne pytanie, odezwał się rabi Jehoszua:
— Eliezerze, to jest ten uczeń, którego nie doceniłeś. Wstąp teraz w szranki z nim!
Rabi Szymon ben Eliezer słysząc to, zareagował przypowieścią:
— Na dużej skale stał kamieniarz i toporem rozbijał ją na kawałki. Na pytanie, dlaczego to robi, odpowiedział: „Chcę tę skałę wyrwać z ziemi i wrzucić ją do Jordanu”. Rzecz jasna, nikt nie uwierzył, że mu się to uda. On jednak nie przejął się wątpliwościami ludzi i dalej rąbał toporem. Tak długo rozbijał skałę, aż topór wbił się w nią głęboko, po czym przewrócił ją i wrzucił do Jordanu”. Dokonawszy tego, powiedział: „Nie tu jest twoje miejsce, ale tam (w rzece)!”.
Tak samo postąpił rabi Akiwa z rabim Eliezerem i rabim Jehoszuą.
Codziennie rabi Akiwa zbierał drewno na opał. Część sprzedawał i z tego się utrzymywał, pozostałą część przeznaczył na palenie w piecu i oświetlenie izby. Sąsiedzi, którym przeszkadzał dym unoszący się z komina domu Akiwy, przyszli do niego ze skargą:
— Akiwa, dym z palącego się drewna gotów nas zabić. Lepiej będzie, jeśli sprzedasz nam drewno. Damy ci za to oliwę i przy jej świetle będziesz mógł się uczyć.
— Nie zrobię tego — oświadczył rabi Akiwa. — Drewno służy mi do wielu rzeczy: uczę się przy jego świetle, grzeję się w jego cieple. Ponadto śpię na posłaniu z drewna.
Opowiadają, że potem rabi Akiwa bardzo się wzbogacił. Stoły w jego domu były zrobione ze złota i srebra. Do łóżka wchodził po złotych schodkach. Żona jego chodziła w brylantach. Gorszyło to jego uczniów, którzy robili mu z tego powodu wyrzuty:
— Przez to, że twoją żonę zdobisz złotem i brylantami, nasze żony czują się zawstydzone.
— Moja żona w pełni na to zasługuje. Wiele się przedtem ze mną nacierpiała z powodu Tory.