Rabi Szymon ben Lakisz (Reisz Lakisz)

Rabi Raisz-Lakisz był bardzo biedny. By wyrwać się z nędzy, postanowił nająć się do służby u bogatych acz prymitywnych ludzi. Wkrótce uświadomił sobie, że dostał się w ręce ludożerców, którzy zdążyli już ustalić dzień, w którym miał być zabity. Przypomniał sobie wtedy, że skazany na śmierć ma prawo wyrazić swoje ostatnie życzenie. Dzikusy ze swojej strony uważały, że spełnienie ostatniego życzenia skazańca przydaje smaku jego krwi.

Rabi Lakisz wziął bukłak, do którego zdążył przedtem włożyć kamień, i stanął przed dzikusami, żeby wyrazić swoje życzenie:

— Uczyńcie mi tę łaskę — powiedział — i pozwólcie mi związać was wszystkich, żeby każdemu wymierzyć klapsa tym oto lekkim bukłakiem.

Zgodzili się. Pozwolili się związać i usadzić tak, żeby skazaniec mógł wymierzyć kolejno, każdemu z nich uderzenie bukłakiem.

Po takim uderzeniu każdy z dzikusów tracił prawie przytomność i jęczał z bólu. Usta mu się wykrzywiały. Szczękał zębami. Rabi Lakisz powiada wtedy do niego:

— Co? Jeszcze się śmiejesz? Zaraz dołożę ci jeszcze jednego klapsa.

I w ten sposób wytracił wszystkich dzikusów.