Siła odpowiednia dla Tory

Pewnego razu rabi Jochanan kąpał się w Jordanie. Z drugiego odpowiednia dlabrzegu obserwował go Reisz-Lakisz. Zauważył, jak piękne było ciało rabiego. Jednym skokiem i on znalazł się w rzece. Powiada do niego rabi Jochanan:

— Twoja siła pasuje do Tory.

Na to Reisz-Lakisz odpowiedział:

— Twoja uroda pasuje dla kobiet.

Wymieniwszy te uwagi, rabi Jochanan powiada do Reisz-Lakisza:

— Jeśli pójdziesz słuszną drogą, to dam ci za żonę moją siostrę, która jest o wiele ładniejsza ode mnie.

Reisz-Lakisz z miejsca przystał na propozycję rabiego Jochanana i już postanowił skoczyć na brzeg po swoje rzeczy. Nic jednak z tego nie wyszło. Cała bowiem jego siła jakby nagle wyparowała.

Po tym wydarzeniu rabi Jochanan zabrał się do uczenia Reisz-Lakisza. Tak długo go uczył, aż ten stał się wielkim uczonym.

Rabi Kahana u rabiego Jochanana

Kiedy rabi Kahana zmuszony był z jakiegoś powodu opuścić Babilon i udać się do Ziemi Izraela, jego nauczyciel nakazał mu:

— Kiedy znajdziesz się w szkole rabiego Jochanana, masz przez siedem lat powstrzymywać się od zadawania pytań.

Przybywszy do szkoły rabiego Jochanana, rabi Kahana zastał Reisz-Lakisza w chwili, kiedy ten wyjaśniał uczniom wygłoszony tego dnia przez rabiego Jochanana wykład. Rabi Kahana nie znał Reisz-Lakisza i nie miał nawet pojęcia, jak on wygląda. Zapytał więc uczniów, gdzie jest Reisz-Lakisz? Ci na to rzekli:

— Do czego ci potrzebny Reisz-Lakisz?

— Bo na różne komentarze rabiego Jochanana można postawić różne pytania. Również odpowiedzi mogą być różne.

Przekazali uczniowi Reisz-Lakiszowi wypowiedź rabiego Kahany. Ten natychmiast poszedł do rabiego Jochanana i opowiedział mu o tym w ten sposób:

— Przybył do nas lew z Babilonu. Musisz się dobrze przygotować do jutrzejszego wykładu.

Następnego dnia posadzono rabiego Kahanę w pierwszym rzędzie, tuż przed obliczem rabiego Jochanana.

Rabi Jochanan omówił jedna halachę i rabi Kahana nie zadał mu pytania. Po omówieniu drugiej i trzeciej halachy rabi Kahana nadal milczał.

Przesadzili go więc do dalszego rzędu. Wkrótce, w związku z tym, że nie zadawał pytań, posadzili go w ostatnim siódmym rzędzie.

Powiada wtedy rabi Jochanan do Reisz-Lakisza:

— Twój lew okazał się być zwykłym lisem.

Teraz rabi Kahana nie mógł już dalej powstrzymywać się od zadawania pytań. Zaczyna w duchu rozważać: „Może powinienem uznać te siedem rzędów w szkole rabiego Jochanana za siedem lat milczenia nakazanego mi przez mego nauczyciela?”.

I doszedłszy do takiego wniosku, oświadczył:

— Niech mi rabi Jochanan wybaczy i raczy powtórzyć swój wykład od samego początku.

Omówił rabi Jochanan jeszcze raz pierwszą halachę i rabi Kahana zadał mu pytanie. I tak działo się po omówieniu każdej następnej halachy. W następstwie rabi Kahana przesunięty został do pierwszego rzędu.

Stary rabi Jochanan siedział, jak to było w jego zwyczaju, z przodu, twarzą obrócony ku słuchaczom. Siedział na siedmiu poduszkach. I jak tylko rabi Kahana zaczął kwestionować jego wywody, to po każdym zadanym trudnym pytaniu rabi Jochanan wyciągał spod siebie poduszkę. W końcu siedział już na gołej ziemi. Nad oczami rabiego Jochanana zwisały duże gęste brwi, które zasłaniały mu często widok.

Zwrócił się do uczniów:

— Podnieście moje brwi. Chcę popatrzeć na tego, który zadaje mi pytania.

Podciągnęli mu uczniowie brwi do góry. Zobaczył wtedy, że rabi Kahana coś szepcze.

— Jeśli potrafisz wymodlić u Boga, żebym znowu nie umarł, to pójdę z tobą. Jeśli zaś nie potrafisz, to wystarczy mi, żem raz zakosztował smaku śmierci.

Wziął go rabi Jochanan za rękę i postawił na nogi. W drodze zapytał go jeszcze, jak wyjaśnić pewne trudne kwestie. Rabi Kahana na wszystkie zadane mu pytania udzielił wyczerpujących odpowiedzi. Dlatego rabi Jochanan często powiadał do swoich uczniów:

— Wy myślicie, że to nasze, a ja powiadam, że to ich119.