VI
W drodze powrotnej Aleksander Macedoński zatrzymał się przy źródle, by się posilić i odpocząć. Wyjął z torby solone ryby i umoczył je w wodzie. Oczyszczone z soli, nabrały przyjemnego zapachu.
— Wydaje się — powiedział Aleksander — że źródło wypływa z samego raju.
Obmył twarz i poczuwszy się rześko, ruszył z biegiem źródła do raju. Znalazłszy się przed bramą raju, zapukał, po czym głośno zawołał:
— Otwórzcie bramę!
W odpowiedzi słyszy:
— To jest brama Boga. Tylko cadycy mogą przez nią wchodzić.
— Ale ja jestem Aleksandrem Macedońskim, sławnym wielkim królem. Podarujcie mi stamtąd byle co.
Podali mu kawałek kości czerepowej. Po powrocie do domu położył kość na jednej szali wagi, na drugiej zaś położył złoto i srebro, które przyniósł ze sobą.
I oto okazało się, że kość z czerepu przeważyła złoto ze srebrem. Zapytał wtedy swoich mędrców i uczonych, co to ma oznaczać.
— To jest — oświadczyli zapytani — orbita ludzkiego oka, które nigdy nie może się nasycić.
— Z czego to wnioskujecie?
— Spróbuj posypać ją garścią ziemi.
Uczynił Aleksander tak, jak mu uczeni poradzili, i oto szala z kawałkiem czerepu uniosła się w górę32.
Chonio i bet ha-midrasz
Przez czterdzieści lat Szymon Sprawiedliwy pełnił funkcje arcykapłana. Po czterdziestym Jom Kipur oświadczył:
— Tego roku już nie przeżyję.
— Skąd wiesz? — zapytano go.
— W każde święto Jom Kipur, kiedy wstępuję do Kodesz ha-Kodaszim, czyli do Przenajświętszego Miejsca, widzę starego człowieka owiniętego w białą szatę. Razem ze mną zwykł wchodzić do Przenajświętszego Miejsca i razem ze mną wychodzić. W tym roku ten stary człowiek był owinięty w czerń i nie wyszedł razem ze mną z Przenajświętszego Miejsca.
Po święcie Sukot Szymon Sprawiedliwy zachorował i po ośmiu dniach zmarł.
Przed śmiercią nakazał, że arcykapłanem po nim ma zostać jego młodszy syn Chonio.
Zabolało to starszego Szymija, któremu według prawa należała się ta funkcja.
Powstał spór.
W końcu doszło jednak do ugody.
Chonio zrzekł się zaszczytu i stanowisko arcykapłana objął starszy brat Szymij.
W głębi serca jednak Chonio zazdrościł bratu.
Co więc uczynił? Otóż przyszedł do Szymija i tak do niego powiedział:
— Chodź ze mną, to cię nauczę, jak odprawiać Bożą służbę w Świątyni.
Ubrał go w kobiecą suknię i postawił przed ołtarzem.
Do pozostałych zaś kapłanów tak rzekł:
— Idźcie i zobaczcie, co on robi, i jak wygląda. Dał słowo swojej kochance, że jak zostanie arcykapłanem, to wdzieje kobiecą suknię i w niej przystąpi do ołtarza. Teraz właśnie dotrzymuje słowa.
Kapłani, widząc to, chcieli zabić Szymija, ale ten powiedział im, że to właśnie Chonio tak go oszukał. Wtedy kapłani postanowili zabić Chonio, ale ten zdążył uciec do Aleksandrii w Egipcie, gdzie zbudował Świątynię.