VII

Kiedy nadejdzie czas Mesjasza, praojcowie wstaną w miesiącu Nissan i przystąpiwszy do Mesjasza, tak powiedzą:

— Mesjaszu sprawiedliwości, aczkolwiek jesteśmy przodkami twoimi, to jednak Ty jesteś większy od nas, ponieważ wycierpiałeś za grzechy naszych dzieci. Zniosłeś takie męki, o jakich nikt przed Tobą nie miał pojęcia. Byłeś wystawiony na pośmiewisko i hańbę wśród narodów świata z powodu Żydów. Siedziałeś zamknięty w ciemnościach. Jasnego światła nie widziałeś. Skóra na Twoich kościach skurczyła się i ciało Twoje wyschło jak drewno. Oczy Twoje od poszczenia zmętniały i siły Cię opuściły. A wszystko to z powodu grzechów naszych dzieci. Czy chcesz, żeby nasze dzieci skorzystały z wielkiego szczęścia, które Bóg przez Ciebie zsyła na świat? Czy może dlatego, że z ich powodu cierpiałeś, jesteś z nich niezadowolony?

— Ojcowie świata — odpowie im Mesjasz — wszystko, co przeżyłem, dla szczęścia waszych dzieci przeżyłem. Dlatego chcę, żeby one z tego skorzystały. Bóg zesłał je im przeze mnie.

— Mesjaszu sprawiedliwości — odpowiedzią mu ojcowie. — Obyś był spokojny, tak jak uspokoiłeś Stwórcę i nas.

W tym czasie Bóg podniesie Mesjasza do najwyższych niebios. Okryje go blaskiem swojego przepychu i będzie tarczą dla wszystkich narodów świata i powie mu:

— Mesjaszu mój, bądź sędzią nad wszystkimi ludźmi i postępuj z nimi, jak chcesz. Gdyby nie moje dla ciebie miłosierdzie, oni dawno by cię zgładzili.

I wtedy Bóg zaczął przygotowywać dla Mesjasza siedem baldachimów z najlepszych kamieni szlachetnych, pereł i szmaragdów. Z każdego baldachimu wypływały cztery rzeki: wina, miodu, mleka i najczystszego balsamu. I na oczach wszystkich cadyków Bóg objął i wprowadził go pod baldachim. Wszyscy cadycy patrzą na to ze zdziwieniem. A Bóg, zwracając się do nich, powiada:

— Cadycy świata, Mesjasz mojej sprawiedliwości jeszcze nie został nawet w części wynagrodzony za to, co przecierpiał. Za chwilę wynagrodzę go czymś takim, czego ludzkie oko nie widziało.

Mówiąc to, Bóg wywołuje północny wiatr i południowy wiatr i taki rozkaz im wydaje:

— Spryskajcie drogę dla Mesjasza wszystkimi perfumami raju.

I zaraz po tym Bóg zsyłała na ziemię proroków Eliasza i Mesjasza.

Obaj trzymają w jednym ręku dzbanek oliwy, a w drugim kij wędrowny. I wokół nich zbierają się wszyscy Żydzi.

Przed nimi postępuje Szechina, a za nią prorocy. Po prawej ich stronie Tora, a po lewej aniołowie. I prowadzą ich do doliny Jehoszefet, w której gromadziły się już wszystkie narody świata.

I Bóg wydaje rozkaz wszystkim poganom, żeby przeszli przez most piekła. I kiedy tylko stają na moście, ten się załamuje i wszyscy wpadają do piekła.

Na ten widok Żydów strach ogarnia.

— Panie świata — mówią do Boga — może z nami też tak postąpisz?

— A kimże wy jesteście?

— Izraelem, Twoim ludem i Twoją własnością.

— Kto to potwierdzi?

— Abraham, Izaak i Jakub.

Wzywa Bóg Abrahama.

— Czy poświadczasz, że oni są moim ludem i ja jestem ich Bogiem?

— Tak, Panie świata. Poświadczam.

Tak samo odpowiadają Izaak i Jakub.

I wtedy Bóg bierze Torę i kładzie ją na swoim łonie i każe jej oświetlić blaskiem Izraela cały świat od krańca do krańca.

Staje przed Bogiem archanioł Gabriel i powiada:

— Panie świata! Niech przyjdą poganie i niech przyglądają się szczęściu Izraela.

I w jednej chwili otwierają się bramy piekieł i wszyscy poganie wychodzą, żeby spojrzeć na szczęście Izraela. Potem zaraz padają twarzą do ziemi i wołają:

— Jaki wspaniały jest Pan świata! Jaki piękny jest lud Izraela!

Szczęśliwy jest naród, który tego dożył.