W postaci obcej kobiety
Rabi Chija bar Aszej codziennie błagał Boga:
— Panie świata, ustrzeż mnie przed jecer ha-ra! Pewnego dnia jego błaganie usłyszała żona. Zastanowiły ją słowa męża. Co mogły oznaczać? Od lat już nie współżyją z sobą i nadal mąż odczuwa strach przed Złym Instynktem.
Któregoś dnia rabi Chija zasiedział się do późna w nocy w ogrodzie. Przez cały dzień ślęczał nad księgami. Nagle doszedł go szelest poruszanych gałęzi. Rozejrzał się dookoła i dostrzegł stojącą niedaleko pięknie wystrojoną kobietę.
— Ktoś ty? — zapytał ją.
— Jam Gracja173 — odpowiedziała z wdziękiem — przyszłam do ciebie prosto z drogi.
I mówiąc to, przysiadła się do niego i zaczęła go kusić. Rabi Chija jakby uległ jej czarowi, bo zaczął się do niej przytulać.
— Widzę, że ci się spodobałam — powiedziała, uśmiechając się. — Przedtem jednak podaj mi owoc granatu z rosnącego tu drzewa.
Rabi wdrapał się na drzewo, zerwał granat i podał jej.
Kiedy rano wszedł do domu, zobaczył, że żona rozpala w piecu. Zdenerwowany zaczął krążyć po mieszkaniu. W pewnej chwili podbiegł do pieca, usiłując dostać się do jego wnętrza. Przerażona kobieta zapytała go:
— Co ty wyprawiasz? Co to ma znaczyć?
Z bólem w sercu opowiedział jej o tym, co mu się przydarzyło w nocy w ogrodzie. Żona wybuchła śmiechem i rzekła:
— Nie martw się, mój mężu. To nie była obca kobieta. To byłam ja. Przebrałam się, żeby cię poddać próbie.
Rabi nie chciał uwierzyć jej słowom. Ona jednak miała niezbity dowód — owoc granatu.
— Ale mimo to — oświadczył rabi — zgrzeszyłem, bo miałem w myślach obcą kobietę.
I tak się tym przejął, że wkrótce zmarł.