Wykłuł sobie oczy

Rabi Matja ben Cheresz był bogatym, pobożnym człowiekiem. Całe dni spędzał w bet ha-midraszu, gdzie studiował Torę. W tymże bet ha-midraszu studiował Torę także rabi Meir. Twarz rabiego Matji jaśniała blaskiem słońca, tak że podobny był do anioła. Opowiadano o nim, że nigdy nie spojrzał na kobietę.

Zachowanie rabiego Matji rozzłościło szatana: „Jak to — powiedział do siebie — przez całe życie będzie cadykiem, człowiekiem bezgrzesznym i nieskazitelnym?” I powiedziawszy to, stanął przed obliczem Boga i rzekł:

— Panie świata, jak w Twoich oczach wygląda Matja ben Cheresz?

— To prawdziwy cadyk.

— Pozwól mi wystawić go na próbę.

— Nic nie wskórasz.

— A jednak, pozwól mi.

I zgodził się Pan Bóg, żeby szatan poddał rabiego Matję próbie. Nie zwlekając, szatan zstąpił na ziemię i wszedł do bet ha-midraszu, w którym rabi Matja jak zwykle ślęczał nad księgą. Tu szatan przybrał postać pięknej kobiety. Tak pięknej, jakiej od czasów sławnej z urody Naany, siostry Tuwal-Kaina, w której zakochali się kiedyś aniołowie, nie było na świecie. Zauważywszy przed sobą piękną kobietę, rabi Matja natychmiast odwrócił głowę, ale ta zaskoczyła go z drugiej strony. Powtórzyło się to za każdym razem, kiedy rabi Matja odwracał głowę. Nic nie pomogło. Kobieta go nie odstępowała. W obawie przed ulegnięciem Złemu Instynktowi rabi Matja przywołał do siebie jednego z uczniów. Polecił mu przynieść gwoździe i naczynie wypełnione żarzącymi się węglami. Rabi Matja rozżarzył gwoździe w ogniu, po czym wykłuł sobie nimi oczy. Widząc to, szatan oniemiał z przerażenia i szybko wybiegł z bet ha-midraszu.

Po tym wydarzeniu zakotłowało się w niebie. Bóg zawołał wtedy anioła Rafaela i tak do niego powiedział:

— Zstąp natychmiast na ziemię i ulecz oczy rabiego Matji ben Cheresza.

Zstąpił anioł Rafael na ziemię, wszedł do bet ha-midraszu i stanął przed rabim Matją.

— Kto ty jesteś? — zapytał go rabi.

— Jam anioł Rafael. Bóg mnie posłał do ciebie, żebym przywrócił ci wzrok.

— Wolę, żeby już tak zostało.

Wrócił anioł Rafael do nieba i przekazał Bogu to, co mu rabi Matja powiedział.

Bóg wysłuchał Rafaela, po czym tak do niego powiedział:

— Pójdź jeszcze raz do rabiego Matji i powiedz mu w moim imieniu, że, począwszy od dnia dzisiejszego, Zły Instynkt już nie będzie posiadał władzy nad nim. Daję mu na to moje słowo.

Kiedy rabi Matja usłyszał z ust Rafaela te słowa, od razu odzyskał wzrok.