Z chęci zostania kapłanem chciał przyjąć żydowską wiarę
Pewien poganin, przechodząc obok synagogi, usłyszał werset cytowany dzieciom przez nauczyciela. Werset pochodził z Drugiej Księgi Mojżeszowej i brzmiał: „A oto szaty, które mają zrobić: napierśnik i efod57”.
Usłyszawszy to, poganin wszedł do synagogi i zapytał nauczyciela:
— Komu należą się te szaty?
— Arcykapłanowi.
Zastanowił się poganin przez chwilę, po czym w duchu postanowił, że jeśli Żydzi obdarzą go godnością arcykapłana, chętnie przyjmie ich wiarę.
Raz postanowiwszy, udał się do rabiego Szamaja i zdecydowanym głosem oświadczył:
— Gotów jestem przyjąć żydowską wiarę, pod warunkiem, że obwołasz mnie arcykapłanem.
Rabi Szamaj rozzłościł się nie na żarty i pałeczką, która właśnie trzymał w ręku, przegnał intruza.
Przepędzony przez Szamaja poganin poszedł do Hilela z tą samą propozycją. Hilel cierpliwie go wysłuchał i zgodził się przyjąć go do żydowskiej wspólnoty, po czym tak do niego powiedział:
— Powiedz mi, czy można ukoronować króla, nim ten pozna wszystkie związane z koronacją ceremonie? — Dlatego też, musisz najpierw nauczyć się podstawowych zasad żydowskiej religii i poznać wszystkie związane z nią przepisy ceremonialne.
Zasiadł poganin do studiowania tych rozdziałów Tory, które odnoszą się do arcykapłaństwa. Aż doszedł do wersetu: „Obcy, który sięgnie po godność kapłańską winien jest śmierci”.
— Do kogo — zapytał Hilela — odnosi się ten werset?
— Nawet do króla żydowskiego Dawida.
Usłyszawszy tę odpowiedź, poganin zaczął się zastanawiać:
— Jeśli ten werset odnosi się do Żydów, do umiłowanego narodu Boga, który nazywa nie inaczej, jak tylko „mój pierworodny syn, Izrael”, to co się stanie ze mną, prozelitą, który dopiero co do Żydów przystał?
Przychodzi więc znowu do rabiego Szamaja i pyta go:
— Czy w ogóle jest możliwe, żebym ja mógł zostać arcykapłanem?
— Wiesz przecież — powiada Szamaj — co Tora na ten temat mówi. A mówi ona tak: „Obcy, który sięgnie po godność kapłańską winien jest śmierci”.
Od Szamaja poganin znowu poszedł do Hilela i tak do niego powiedział:
— Wiem, że ty, Hilelu, jesteś człowiekiem dobrodusznym. Niechaj wszystkie błogosławieństwa Boga spłyną na twoją głowę za to, żeś mnie przygarnął pod skrzydła Szechiny.
W jakiś czas po tym wszyscy trzej prozelici spotkali się w jednym miejscu i każdy z nich opowiedział swoją przygodę z przyjęciem żydowskiej wiary.
Po dłuższych rozważaniach doszli do wspólnego wniosku:
— Surowość Szamaja o mało nie zmiotła nas z prawdziwego świata. Natomiast dobroduszność Hilela dała nam schronienie pod skrzydłami Szechiny.
Z ciałem i duszą należy się obchodzić troskliwie
Rabi Hilel zwykł był po kazaniu wychodzić na spacer razem z uczniami. Pewnego razu pożegnał się z nimi szybciej niż zwykle. Zapytali go więc:
— Rabi, dokąd się śpieszysz?
— Muszę spełnić micwę.
— Co to za micwa?
— Kąpiel w łaźni.
— Kąpiel nazywasz micwą?
— Oczywiście. Czy widzieliście kiedyś wiszące w teatrach i cyrkach obrazy królów? Nad czystością obrazów czuwa wysoki urzędnik. Bierze za swoją pracę duże pieniądze. Regularnie je wyciera i pielęgnuje. O ile bardziej i troskliwiej należy czuwać nad czystością człowieka, który jest odbitym obrazem Boga.
Na takie same pytanie zadane przez uczniów Hilelowi przy innej okazji ten odpowiedział:
— Śpieszę się przyjąć gościa w domu.
— Rabi, czy ty codziennie przyjmujesz gościa?
— Oczywiście. Czy dusza nie jest gościem58 w ciele? Dzisiaj jest, a jutro, nie wiadomo, gdzie będzie.