Z powodu głupca można stracić zaufanie

Pewien mąż imieniem Zonin powiedział kiedyś do rabiego; Akiwy:

— Zarówno ty, jak i ja znamy prawdę. Obaj wiemy, że bałwochwalstwo nic nie jest warte. To zero do kwadratu.

Mimo to jednak często jesteśmy świadkami, jak kalekie przychodzą się modlić do bożków i wracają po tym uleczeni.

— Wyjaśnię ci — odparł rabi Akiwa — na czym rzecz polega. Otóż w pewnym mieście żył bardzo uczciwy i przyzwoity człowiek, do którego wszyscy mieli zaufanie. Ludzie powierzali mu swoje pieniądze. Robili to nawet bez świadków i nie żądali od niego pokwitowań. Jeden tylko mieszkaniec miasta był wyjątkiem. Kiedy zastawiał coś cennego u tego męża, czynił to w obecności świadków. Traf chciał, że pewnego dnia zmuszony był zostawić pieniądze bez świadka. Kiedy wyszedł, żona powiedziała do męża, który przyjął pieniądze:

„Co do tego człowieka, możemy zaprzeczyć, iż dał nam nas przechowanie pieniądze”.

Mąż natychmiast zareagował: „Nie, żono. Czy dlatego że ten głupiec dotychczas zachowywał się nieładnie, mamy stracić zaufanie ludzi?”.

Tak samo rzecz się ma z bólami. Kiedy zsyła się je na człowieka, zaklinając: „Macie dotknąć tego człowieka tego a tego: dnia i opuścić dokładnie określonego dnia, o określonej godzinie po wizycie pewnego lekarza, dzięki konkretnemu lekarstwu”. I właśnie wtedy, kiedy nadeszła pora odejścia bólów, cierpiący człowiek udał się do świątyni bożków. Bóle zaczynają się wtedy zastanawiać: „Właściwie warto by było nie odstąpić od cierpiącego (żeby nie pomyślał, iż bałwochwalstwo go wyleczyło), ale równocześnie czy z tego powodu, że głupiec zachowuje się nie tak jak należy, trzeba odstąpić od zaklęcia?”.