Zbawienie oraz czasy Mesjasza

Izby nieszczęść i pokoje ocaleń

Opowiada rabi Iszmael:

— Kiedy niegodziwy rzymski rząd wydał dekret o zgładzeniu najznakomitszych z mężów żydowskich, ja, z woli moich towarzyszy, wzniosłem się do nieba, żeby tam się dowiedzieć, jaki los czeka Żydów. Kiedy dowiedziałem się, że dekret został już podpisany, udałem się na spotkanie z aniołem, działającym w bezpośredniej bliskości Boga. Anioł ten tak do mnie powiedział:

— Serdeczny przyjacielu, usiądź na moich kolanach, a powiem ci, co stanie się ze świętym narodem Izraela.

Usiadłem, a on, przyglądając mi się, zaczął płakać. Dwie łzy płynące z jego oczu spadły na moją twarz. Powiedziałem wtedy do niego:

— Wspaniała ty moja światłości, dlaczego płaczesz?

— Przyjacielu mój — odpowiedział — chodź ze mną, a zaprowadzę cię do najdalszych pokojów i najtajniejszych izb.

Wziął mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju. Wyciągnął jakieś książki i papier, na których wypisane były złe dekrety i zarządzenia. Jedne gorsze od drugich.

Zapytałem go:

— Przeciwko komu są wymierzone?

— Przeciwko Żydom.

— Czy Żydzi potrafią przetrzymać związane z nimi cierpienie?

— Zaczekaj, jutro pokażę ci jeszcze gorsze dekrety.

Następnego dnia zaprowadził mnie do jeszcze odleglejszego pokoju. Tam pokazał mi cierpienia stokroć cięższe od poprzednich. Pokazał mi ludzi skazanych na śmierć od miecza, od głodu, wydanych na łup bandytów, i przeznaczonych do niewoli.

Powiedziałem wtedy do niego:

— Wspaniała ty moja światłości! Czy tylko Żydzi zasłużyli na takie kary?

— Każdego dnia przygotowują dla Żydów wciąż nowe straszne dekrety i zarządzenia. Z chwilą jednak, kiedy Żydzi wchodzą do bóżnic i domów nauki i z pasją wypowiadają słowa: „Amen, niech będzie pochwalone Jego wiekuiste Imię na wieki”, nie pozwalamy tym dekretom wyjść poza ściany naszych tajnych pomieszczeń.

Po rozmowie z aniołem, zacząłem opuszczać się na ziemię. Wtedy usłyszałem głośno wypowiedziane po aramejsku słowa:

— Święty przybytek będzie zburzony. Świątynia Pańska spalona. Dwór króla pustki strzec będzie. Młodzieńcy i dziewczęta na łup zbójcom wydani będą, a dzieci królewskie na śmierć. Ołtarz przeczysty zostanie splamiony. Z Jerozolimy pozostanie garstka popiołu. I kraj ziać będzie strachem i zgrozą.

Na dźwięk tych słów zadrżałem, cofnąłem się i upadłem. Zaraz zjawił się koło mnie anioł Hadamiel, który postawił mnie na nogi. Spytał, co mi się stało, więc odpowiedziałem:

— Wspaniała ty moja światłości! Czy jest to możliwe, żeby dla Żydów nie było już ratunku i by musieli zginąć?

— Chodź, zaprowadzę ci do komnat pomocy i pociechy.

W wprowadził mnie do nich. Ujrzałem siedzących tam aniołów, którzy tkali szaty pomocy i wykuwali korony życia, w które wpasowywali rozmaite diamenty i perły. Inna grupa aniołów przygotowywała zioła, smakowite potrawy, a do najlepszych win aniołowie ci dodawali jeszcze słodyczy.

Spytałem Hadamiela:

— Wspaniała ty moja światłości! Dla kogo to wszystko?

— Dla Żydów — odpowiedział mi.

Wśród różnych koron dostrzegłem najpiękniejszą. Inkrustowana była diamentami przedstawiającymi słońce, księżyc i dwanaście gwiazd.

— Dla kogo przeznaczona jest ta korona?

— Dla Dawida, króla Izraela.

Powiedziałem wtedy do anioła:

— Wspaniała ty moja światłości! Pokaż mi cały przepych króla Dawida.

— Zaczekaj — rzekł anioł — za trzy godziny zjawi się król Dawid. Zobaczysz go w całej jego krasie.

Potem anioł posadził mnie na swoich kolanach i zapytał:

— Co widzisz?

— Widzę siedem błyskawic przelatujących naraz.

— Spuść oczy, mój synu — powiedział anioł. — Nie chcę, żebyś się przestraszył. Błyskawice, które widziałeś, lecą na spotkanie z królem Dawidem.

Zaraz też wzburzyły się władze niebios. Anioły, cherubiny i serafiny, i święte zwierzęta, i koła Merkawy (niebieskie powozy), i Obłoki Przepychu, i Herby Śniegu, i Skarby Gradu, i gwiazdy, i aniołowie służebni, i aniołowie ogniści z czwartego nieba, zwanego Zewul. I wszyscy jednym głosem wołają: „Niebiosa śpiewają o majestacie Boga”.

I w odpowiedzi na to wołanie rozległ się potężny głos z raju: „Bóg panuje na niebie”.

I zaraz potem zjawił się król Dawid. On na przedzie, a za nim królowie z jego rodu. Każdy ze swoją koroną. A korona króla Dawida skrzy się i błyszczy jaśniej od pozostałych koron i blask jej dochodzi do krańców świata.

I tak kroczył Dawid na czele potomków swoich, aż doszedł do Świątyni Niebiańskiej. Tam stało, już wcześniej przygotowane, ogniste krzesło. Dawid usiadł na nim i wszyscy królowie z Domu Dawidowego usiedli przed nim i wszyscy inni królowie Izraela stali za nim.

I zaczął król Dawid śpiewać bardzo piękne hymny. Od kiedy świat światem żadne ucho nie słyszało takich hymnów.

I wtedy anioł Metatron i inni aniołowie zawołali:

— Święty, Święty, Święty jest Bóg Zastępów.

I święte zwierzęta wznosiły śpiewy pochwalne:

— Niech będzie pochwalony majestat Boży.

I niebiosa śpiewały:

— Bóg będzie panował na wieki, na wieki!

I ziemia podpowiada:

— Bóg panuje, Bóg panował. Bóg będzie panował wiecznie.

I wszyscy królowie z Domu Dawida śpiewali:

— I Bóg będzie królował nad całym światem.

I owego dnia będzie Jedyny.

I Jedynie będzie Imię Jego.