Mądry wyrok

Ongiś był pewien władca, który skazywał na śmierć wszystkich paserów, czyli tych, którzy odkupywali od złodziei kradzione przedmioty. Samych natomiast złodziei puszczał wolno. Nie podobało się to obywatelom państwa przez niego rządzonego. Swemu niezadowoleniu dawali nieraz wyraz w rozmowach prowadzonych otwarcie na ulicach i w domach. Słowem, uważali, że władca nie postępuje tak, jak się należy. Ich zdaniem należało przede wszystkim skazywać na śmierć złodziei. Oni bowiem są właściwymi przestępcami. Oni kradną, natomiast ci, którzy kupują od nich towar, płacą przecież za niego gotówką.

Dowiedziawszy się o nastrojach panujących wśród poddanych, król zwołał lud na otwarte zebranie. Kto żyw, przyszedł na zebranie, które odbyło się na wielkim placu gier za miastem. Król postanowił przekonać ludzi o słuszności swego postępowania za pomocą doświadczenia przeprowadzonego z kretami. Kazał mianowicie sługom wyrzucić na pole porcje żywności. Wywabione krety zagarnęły je i zawlekły do nor. Następnego dnia król znowu zwołał lud na pole. Na oczach tłumu powtórzone zostało wczorajsze doświadczenie z kretami. Zanim jednak wyłożono porcje żywności, król rozkazał zatkać wejścia do nor. Krety wziąwszy racje żywności, pośpieszyły do nor, ale zastawszy je zamknięte odniosły je z powrotem na miejsce.

Król zwrócił się wtedy do zgromadzonych tymi słowy:

— Na podstawie tego doświadczenia możecie wywnioskować, że nie złodzieje są winni, ale ci, co od nich kradzione przedmioty kupują. Gdyby złodzieje nie mieli komu odprzedawać kradzionego mienia, nie kradliby.