Jak niewiele ma znaków

Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,

Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...

Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!

Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,

I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...

Nie dlatego, że widzę, nie przeto, że słyszę.

I usta moje bledną, a to ten ból biały

Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,

I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,

Żeby się uśmiechały... sam uśmiech wie o tem38.

A gdy ciebie wspominam — świat mi cały gaśnie,

Bo tak oczom potrzeba — tak chce się im właśnie!

A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,

Lecz nie mogę inaczej — nie mogę inaczej.

IV

[Śni się lasom — las...]

Śni się lasom — las,

Śnią się deszcze.

Jawią się raz w raz

Znikłe maje.

I mijają znów,

I raz jeszcze...

A ja własnych snów

Nie poznaję.

IV