Tango

Ogień nasturcji20 — w ślepiach kota.

Mgły czujnej wokół ciał zabiegi.

Łódź, co odpływa w nic — ze złota!

Żal — i liliowe brzegi.

Suńmy się ruchem dwóch gondoli,

Nie patrząc w lśniące dno podświatów, —

Niepokojeni z własnej woli

Tajemną wiedzą kwiatów.

W zwierciadłach — świateł piętrowanie21,

A w szybach — zmrok posępny, —

I nieustanne zanurzanie

Stopy w ten dźwięk następny...

A dźwięki, z tańcem snując zmowę,

Mgławieją22 — byle mgławieć.

Tango bezwiednie purpurowe

Zaczyna — nie chcąc błękitnawieć...

Stopę, co szuka mgły wygodnej,

Ostatni dźwięk wyminął —

I niezużyty — i swobodny

Chce ginąć... I już zginął.

III