25 października, niedziela

Zanim wrócę do notat o wycieczce na pobojowisko, muszę wprzód powitać wspaniały znak życia, który dała Anglia.

Nie pozwala ona Niemcom ustawić dział wielkiego kalibru na wybrzeżu belgijskim, między Blankenberge a Holandią. Atakuje z morza i z nieba. Hydroplany wskazują pozycje niemieckie, a flota celnymi strzałami je niszczy. Zaczął się wielki bój w powietrzu. Wodoloty brytańskie walczą z samolotami Niemców i podobno strąciły jeden z nich do morza.

Oto prawdziwy Albion, oto pan lądu, morza i powietrza.

Mam wrażenie, że z dniem wczorajszym, który tę nowinę przyniósł, otucha wstąpiła w wojska związkowe. Wieje ona z telegramów o zaciętych bitwach pod Arras, La Bassée i Armantiéres. Niemcy gotują się do zadania stanowczego ciosu: chcą przerwać front francuski. Jest to po dłuższej ofensywie początek nowego furiowego natarcia.

I sprzymierzeńcy wiedzą doskonale, że to dzień sądu ostatecznego i z pewnością dostoją przeciwnikowi pola.

Jeśli dotąd brały się za bary dwa męstwa, dwie energie, to teraz chwyciły się za ramiona dwa szały zgrzytające zębami. Zaczyna się walka na śmierć. Krew popłynie szerszymi strumieniami. Depesze z Zachodu będą jeszcze ciągle brzmiały: „Posunęliśmy się nieco naprzód” — ale nieraz też ustąpią miejsca innym, jak np. wczorajsza: „Sprzymierzeni zmuszeni byli cofnąć się w kilku punktach”. Ale zapowiadają przybycie świeżych wojsk angielskich. Podobno lądują rycerze z Indii Wschodnich. Coś się dzieje potężnego i tak dumnego, że wielki twórca Salambo242, gdyby żył, mógłby bez odkopywania zamierzchłej starożytności Kartaginy malować swoje płomienie piekła i rzeźbić memnonowe243 kształty...

Wojownicy z krainy sanskrytu, czyż wy wiecie, że waszym sztandarom błogosławi Warszawa, pewne miasto w Europie nad Wisłą, stary romantyk, wiekuiście wzdychający do palm wschodu i farysów pustyni? Czy wam kto powiedział, że z innym zapałem poprowadzą was w bój wodzowie, gdy się dowiedzą o zwycięstwie pod Warszawą?

Czy ty, Warszawo, płocha i odważna, sama zdajesz sobie sprawę, że walka o Ciebie, która Cię ocaliła, odbiła się echem po szeregach francuskich, angielskich i belgijskich? Dwugłowy orzeł królewski Zachodu, Joffrench, przeczytał w rozkazie dziennym suchą, żołnierską pieśń o Tobie spracowanym bohaterom, walczącym o honor, cywilizację i wolność...