II

Najprostszy cieśla, co robi toporem,

Choćby on nie wiem jak był pracowity,

Chociażby cieśli tyryjskich1 był wzorem,

Jeżeli w duszy smutek ma ukryty,

Lub trumnę robi, gdy dławi go żałość,

Łzy własne widząc w żelaza połysku,

Wyrobić musi pierw umysłu stałość,

Bez której nie ma siły — — nawet zysku!

Więc prac początek, prac pierwsza litera

Nie to, co wasza dziś realna szkoła

Uczy — zarówno płytka jak nieszczera,

„Pracować musisz zawsze z potem Czoła”.

— Spustoszonemu mów ty narodowi,

Niech się zbogaci jak można najprędzej,

A mając posag, resztę postanowi,

Do-rychtowawszy do onych pieniędzy:

Naucz, by jednym krokiem się przerzucał

Z historii-jatek krwawych do warsztatów,

Nauczysz, by się tak śmiał jak zasmucał,

Wybawisz naród... lecz automatów!

— Będą tam zamiast rozwinięcia rzeczy,

Takie, owakie fazy gorączkowe —

Po tej, co twierdzi, ta druga, co przeczy:

Obiedwie warte tyle, ile nowe!

I wszystkie razem w tym tylko zdradliwe,

Że każdej naprzód zmierzona jest trwałość,

I wszystkie zawsze w końcu nieszczęśliwe:

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nie! — pracą pierwszą jest: umysłu-stałość!