IV
Naprzód mędrzec-pustelnik wszędzie znaczy jedno!...
Ten dziś w Indiach za główną tradycję uważa,
Że sam sylabę świętą ustawnie powtarza,
Świadcząc, iż słowo rytmi nieustannie w duchu
Mową — raz bliżej oku dostępną, znów uchu.
Z takim to Macedoński Aleksander mówi:
Ale on pojrzał w czoło Jowisza synowi,
W złoty oprawne kirys37 i nic nie powiedział,
A potem wstał, na miejsce pojrzał, gdzie był siedział,
I bosą nogą w prochu poziomym zaorał
I zamilkł38; Grecy powieść pojęli i morał.
Ten jest pomnik pierwszego słowa monologu.
Gdy mniej znało jak z ludźmi być? więcej jak Bogu,
I będąc sfinksem, światu na czas wynalazło
Ciemną zagadki formę jak hamulec na zło,
Przed którym zastanowić się musiał koniecznie,
Próżny człowiek nie nawykł rozmyślać statecznie.
Nie było społeczeństwa — nie było rodziny. —
W górę szło wnętrzne słowo, na poziom szły czyny:
Człowiek się nic bliźniego duchem nie zajmował,
Kain odparł był: «Nie wiem, gdziem brata pochował»,
A pierwsza śmierć wydała się, jak bóstwo nowe,
Nieodwołalnie silne, i zziębiła mowę,
Aż do czasów Enosa, gdy duch z monologu
Wyszedł i rozpoczęto zbornie śpiewać Bogu,
I zabrzmiał chorał pierwszy39.
Tu wewnętrzne słowo,
Wdziawszy na się obrządek, zakwitnęło mową,
I w tym je stopniu widzim wychodzące z arki,
I nie brzmiało inaczej między patryjarki40,
Aż do czasu, gdy coraz to szerzej zewnętrzne
Stawić sobie chce miasto Babelu napiętrzne,
I o ile wpierw było w monologu schnące,
Jako zbujałe drzewo, wątpliwie kwitnące,
O tyle teraz całe się na zewnątrz niesie,
Już mu dość, gdy wie, jako podrzędna rzecz zwie się,
Aż właśnie (podług dziwnie pięknego podania)
Z wewnętrznych poszły przyczyn mowy pomięszania.