VIII

Tu trzeba już wziąć ściślej znaczenie wyrazu.

Parabola jest obraz, pieśń jest duch obrazu;

Słowo, brzmiąc nieustannie, z przestrzenią i czasem

Znosi się — obraz każdej myśli jest nawiasem;

Dlatego samorodnie nieraz parabole

Ludowe zakwitają jak ugoru pole,

Całe bowiem stworzenie sklepi się obrazem.

Człowiek, myśląc, maluje i śpiewa zarazem.

Wyraz «jako»50 jest pędzlem lub dłutem tak samo

Jak głoska «O» jest nutą, a spółgłoski gamą.

Słowo więc całość swoją od początku niosło,

Rozwinęło je tylko uczone rzemiosło.

I od początku była część zewnętrzna słowa

I wewnętrzna — jak wszelka świątyni budowa.

Duch miał czem się na zewnątrz wyrażać lub w górę

Monologiem podnosić — miał architekturę;

Lecz budowa, gdy części w ciążeniu się miną,

Czołem zapada w ziemię i sterczy ruiną.

Gdziekolwiek bądź wewnętrzne słowo ucierpiało

Szedł potwór, który wietrzył, czy utyło ciało,

Szła niewoli hiena... Już po Salomonie,

A ledwo jutrznia prawdy błysnęła na tronie,

Zewnętrzne bałwochwalstwo znów uciska ducha,

W powietrzu dźwięk daleki jak kajdan łańcucha,

I świst bicza powózek assyrskiej szarańczy51.

Kto słyszy — drży, kto nie śmie słyszeć — gra i tańczy.

Cóż stało się z świętemi wnętrznościami słowa?

Gdzie ład nastroju pierzchnął? — Gdzie słowa budowa?

Gdzie mąż, niewiasta, kapłan? — Gdzie chóry i czeladź?

Źródło — zdroje i puhar — i wiedza, jak przelać?

Sen i jaw, myśl i forma, wygłos i milczenie,

Świętym targnione gwałtem, nurtują sumienie.

Dwunastoletnie dziecię powstawa prorokiem

I senatorów sądzi z zaiskrzonem okiem

Uchodzących... To Daniel!... Jeremias, pachole

Czternastoletnie, z wielką smętnością na czole

Ogląda się — dno czasów widzi, mija pozór,

Grożąc, że niedaleki Nabuchodonozor!52...

Brody jeszcze Ezechiel nie ma między jeńce

Spółświęte, umęczony przez spółpotępieńce,

Którzy go popychają w babilońskim tłumie,

«Bądź przystępnym» — wołając — kto ciebie zrozumie?

Najjaśniejszy Izajas przez roku półczwarta53

Nagi, postacią ciała jak pisana karta

Głosi, by wyczytano z niemej jego twarzy,

Jak ziemię i lud zniszczy tyran i obnaży.

Gest — na literę, ciało swe — na parabolę,

Jęk oddają na wygłos, gdy duchowi — wolę;

A lud twardo im milczy lub nie w czas się kruszy,

Rzekłbyś, że duszy Stwórca chce zwątpić o duszy!

Stan taki Słowa jako swe ogłosi cudy?

Co dokona u siebie, pocznie między ludy?

Tyran rozegna jeńce pod zakresy świata,

Pomiędzy barbarzyńcę pójdzie wieść skrzydlata

I księgi się na grecką upowszechnią mowę,

Zatwardziałości ulżą międzynarodowe.

Postęp czekać nie będzie na ochotę człeka,

Przejdzie mimo, niech serce krwawi się i czeka!

Tymczasem wewnątrz chaos ducha tenże samy —

Łamią się wodze, partie, świątynie i bramy.

Patrz, gdzie zawisło Słowo! Dwa stronnictwa zbrojne,

Dwoma obozy stając, znają jeden — wojnę!

Ci i tamci wołają Oniasa proroka,

By, śród których stanąwszy, wziął klątwę z obłoka

I cisnął na przeciwnych... Zatrzymał się starzec,

Pojrzał, przykląkł — i naraz odgadnął, co ma rzec:

«O! Wszechprzytomny! (mówiąc) Ponieważ z tej strony

Są męże Twoi, z tamtej Twój lud uzbrojony,

By krwawił rzecz w rozdarciach jałowych i długich,

Błagam Cię, nie wysłuchaj ni jednych, ni drugich!...»

Tu przemilkł. A pocisków grad z dwóch stron uderzył

I oblicze mu strzaskał, iż go nie uśmierzył.

Koniec słowom!...

Na całym świecie pozostało

Jedno pragnienie wielkie, by Słowo się stało

I aby wiek zakwitnął pojęcia się wzajem.

Czem sprawi się to?... Berłem? Prawem? Obyczajem?

Słowo już swoje wszystkie zyskało potęgi

Od psalmodii wewnętrznej — do mowy i księgi.

Ma pieśń i parabolę, zagadkę, przysłowie,

Dialog, dramę, epos, prawidła w wymowie.

Ma harangę54 i powieść, wreszcie romans grecki,

Pamflet55 i panegiryk56 senatu, szlachecki...

Raz nawet już stanęło u kresu dojrzenia:

Poczuło, że jest także i wolność milczenia,

Nie tylko wolność Słowa... Tę zaś nową rację

Lud uwiadomił rzymski przez manifestację

Na Monte-Sacro, idąc w porządku i grozie

Takiej, że epopeja zdziwiła się prozie...

A senat wysłał męża w todze, by ludowi

Bajkę rzekł i w tej bajce: co senat stanowi57.

Gdy więc od wniebogłosów, gdy więc od natchnienia

Słowo objęło wszystkie tony do milczenia,

Cóż nie powie, nie skreśli? — Czegóż nie wyczyta?

Dwojga mu brakło tylko: Spiritus et vita58.