X

Jeśli więc tak być mogło, kiedy mówców usta

Znały już wszystkie formy, za czasów Augusta,

Że stał się głos, co słowo zewnętrzne zasmucił,

Do wnętrznego zwróciwszy, i kartę przewrócił,

Mówiąc: «Jak chcecie głosić budujące treście,

Gdy w głębi serca sami niedobrzy jesteście?»

Tedy i dziś, i teraz, i wszelakiej doby,

Mimo druk i dzienniki (dwa nasze sposoby),

Skoro ten druk — to pieniądz, a ten pieniądz — siła,

Jak chcecie, by się wolność słowa rozszerzyła?...

Jeśli i te wyrocznie, które prawdy głoszą,

Niewysłowione w sercach niewole ponoszą,

Heroizm sam jeśli jest rolą bohaterów,

Nie powietrzem i szkołą ludzkich charakterów,

Czytelnik jeśli czyta własne w autorze,

Księgarz własne kartuje, każdy żnie, nikt orze,

Pokąd, co jest na czasie, zwie się dobrem wtedy,

A książki się ścigają, jak welocypedy65...

Tamten powiada «wolność», ale ruchem nogi

Łańcuch kryje, co wlecze mu się u podłogi.

Ów mówi «szczerość» głosem wcale nie skłamanym,

Lecz ani spytał, czy on w sobie oszukanym.

Ciosy ciężkie, na które niech nikt nie narzeka,

Bo pozorne i znane, gdy widne z daleka;

Ale, który to pisarz, księgarz i czytelnik

Tą się zabawi rzeczą, kiedy to nie zielnik,

Złożony ze stokroci i tych roślin wonnych,

Które kwitną u wieszczów w ich rytmach bezzgonnych;

Kiedy to nie jest żaden z tych złotych pejzaży,

Gdzie babilońska wierzba nad wodą się skarży,

Dłoń załamując białą na skronie — ni owy66

Poetyczny dąb, ani jesion romansowy,

Ani zieloność miękka, ni bluszcz grobów syty —

Tylko spólny interes rzeczypospolitej!