Warszawa wolna od narkotyków
Dochodziła godzina 17.00,
gdy wywiadowcy patrolujący rejon
na Ursynowie zauważyli Peugeota czterysta pięć,
którym jechało dwóch młodych mężczyzn.
Samochód cały czas zmieniał pas, a jego
pasażerowie nerwowo oglądali się za siebie.
To wzbudziło podejrzenie funkcjonariuszy.
Postanowili zatrzymać auto do kontroli.
Kolejne zdarzenie miało miejsce
przy ulicy Domaniewskiej. Około
godziny 19.00 patrol zauważył zaparkowany samochód.
Z kolei uwagę patrolu przy Rzymowskiego
zwrócił młody mężczyzna: nerwowo
rozglądał się. Gdy się do niego zbliżyli,
próbował odejść.
Wiersz dla Johna Nasha4
Próbowali nawiązać ze mną kontakt
już w podstawówce, na kontroli wzroku.
To znów nie chciałem spóźnić się na
koncert kolegi i w końcu byłem gotów
do wyjścia zbyt wcześnie. Nie można
długo się wahać, trzeba podjąć decyzję
natychmiast, w kurtce, w butach: wyjdź
lub zapal światło w przedpokoju.
Czy można powiedzieć o życiu, że jest
obskurne? Groziło mi okrutne załamanie.
Znów próbowali nawiązać ze mną kontakt.
Leżałem na podłodze koło Mikołaja
i dumałem o łyżeczkach „no splash effect”5.
Czy przyniosą mi miliony?
(Chodzi o zdarzenie w zlewie,
kiedy nieopatrznie puścisz strumień.)
Próbowali nawiązać ze mną kontakt,
a ja pragnąłem tylko jednego: być
najlepszym na zachodnim wybrzeżu.
Kiedy mnie pobili, obszedłem jednostkę
po grzbiecie ogrodzenia jak po linie.
Czułem, że jeśli dobrze się naprężę,
zobaczę długą liczbę pierwszą
goniącą wśród wielkiego pierza.
Moja żona prała, potem słuchaliśmy
na leżakach, jak kapie „Rivers of Babylon”6
z jej bluzki, szortów, stanika, na beton
przed bramą, jak woda spływając do ścieku
plącze się niemożliwie, „Rivers of Babylon”,
jak się drze i pruje cała masa wody
przed wjazdem do garażu, koło ogrodzenia,
jak się język wody wykoleja z wiru.