121.
Proszę przeczytać sobie raz Nowy Testament jako książkę uwodzicielską: cnota zostaje przywłaszczoną w instynktownym poczuciu, że przez nią ujmuje się sobie opinię publiczną — i to cnota możliwie najskromniejsza, którą uznaje idealna owca stadna i nic więcej (wliczając i pasterza owiec): pewien rodzaj małej, tkliwej, życzliwej, skorej do niesienia pomocy i marzycielsko-zadowolonej cnoty, która na zewnątrz jest zupełnie bez pretensji — która „świat” odgranicza od siebie. Najniedorzeczniejsza zarozumiałość, jakoby los ludzkości tak się wokół niej obracał, iż z jednej strony gmina jest tym, co słuszne, a z drugiej strony świat jest tym, co fałszywe, wieczyście niegodne i odrzucone. Najniedorzeczniejsza nienawiść względem wszystkiego, co jest przy władzy: ale nietykająca się tego! Pewien rodzaj wewnętrznego oderwania się, które zewnętrznie pozostawia wszystko tak, jak było (służalstwo i niewolniczość; ze wszystkiego umieć zrobić sobie środek do służenia Bogu i cnocie).