150.
Jest to szczytem psychologicznej kłamliwości człowieka wykombinować sobie jakąś istotę jako początek i jako „samą przez się”, na miarę tego, co mu się akurat dobrym, mądrym, potężnym i cennym wydaje — i przy tym usunąć z myśli całą przyczynowość, dzięki której w ogóle jakakolwiek dobroć, jakakolwiek mądrość, jakakolwiek potęga istnieje i wartość posiada. Jednym słowem elementy najpóźniejszego i najbardziej warunkowego pochodzenia uważać za „same przez się”, a nie za powstałe, i o ile możności nawet za przyczynę wszelkiego powstawania w ogóle... Jeśli weźmiemy za punkt wyjścia doświadczenie, każdy wypadek, w którym jakiś człowiek wzniósł się znacznie ponad miarę tego, co ludzkie, to widzimy, że każdy wysoki stopień mocy zawiera w sobie wolność od dobra i zła tak samo, jak wolność od „prawdy” i „fałszu”, i że z tym, co chce dobroci, wcale nie może się liczyć: pojmujemy to samo jeszcze raz wobec wszelkiego wysokiego stopnia mądrości — dobroć jest w niej tak samo zniesiona, jak prawdomówność, sprawiedliwość, cnota i inne ludowe zachcianki w ocenie wartości. Ostatecznie każden77 wysoki stopień dobroci samej: czyż nie jest to widoczne, iż z góry wymaga umysłowej krótkowzroczności i niesubtelności? Również i niezdolności do odróżniania na dalszą metę między prawdą a fałszem, między tym, co pożyteczne a tym, co szkodliwe? Nie mówiąc już wcale o tym, że wysoki stopień mocy w ręku najwyższej dobroci przyniósłby najfatalniejsze skutki („usunięcie zła”)? W rzeczy samej, proszę tylko spojrzeć, jakie tendencje poddaje swym wyznawcom „Bóg miłości”: rujnują oni ludzkość na korzyść „dobrego”. In praxi78 tenże sam Bóg w obliczu rzeczywistej postaci świata okazał się Bogiem najwyższej krótkowzroczności, diabelskości i bezsilności: z czego się okazuje, co jest warta jego koncepcja.
Same przez się wiedza i mądrość nie mają żadnej wartości; równie mało jak dobroć: zawsze trzeba mieć wpierw jeszcze i cel, skąd te przymioty otrzymują wartość lub jej nie otrzymują — mógłby istnieć cel, z którego krańcowa wiedza mogłaby przedstawiać wysoką wartość ujemną (na przykład gdyby krańcowe złudzenie było jednym z niezbędnych warunków wzmożenia życia; również gdyby dobroć była w możności sparaliżować i pozbawić odwagi na przykład sprężynę wielkiej żądzy)...
Biorąc nasze życie ludzkie takim, jakie jest, wszelka „prawda”, wszelka „dobroć”, wszelka „świętość”, wszelka „boskość” w stylu chrześcijańskim okazały się dotychczas wielkim niebezpieczeństwem — jeszcze teraz ludzkość jest w niebezpieczeństwie obrócenia się w niwecz z powodu idealizmu sprzecznego z życiem.