155.
Kiedy „panowie” także mogą stać się chrześcijanami. Leży to w instynkcie społeczności (pokolenia, rodu, stada, gminy), że odczuwa ona jako cenne same przez się te stany i pożądania, którym zawdzięcza swoje istnienie, np. posłuszeństwo, wzajemność, wzgląd na drugich, umiarkowanie, współczucie — i że zatem tłumi ona wszystko, co stoi im na drodze lub przeczy.
Podobnież w instynkcie panujących (czy to jednostek, czy to stanów) leży popieranie i wyróżnianie cnót, na których podstawie podlegający są potulni i oddani (popieranie i wyróżnianie stanów psychicznych i afektów, które własnym stanom i afektom mogą być zgoła obce).
Instynkt stadny i instynkt panujących zgadzają się w chwaleniu pewnej ilości przymiotów i stanów — ale z różnych powodów: pierwszy czyni to z egoizmu bezpośredniego, drugi z egoizmu pośredniego.
Poddanie się rasy pańskiej chrześcijanizmowi jest głównie następstwem przeświadczenia, że chrześcijanizm jest religią stadną, że nakazuje posłuszeństwo: jednym słowem, że nad chrześcijanami łatwiej jest panować niż nad niechrześcijanami. Dając to do zrozumienia, jeszcze dziś papież zaleca cesarzowi chińskiemu chrześcijańską propagandę.
Przyłącza się tu jeszcze i to, że uwodzicielska siła ideału chrześcijańskiego najmocniej działała może na takie natury, które lubią niebezpieczeństwa, przygody i przeciwieństwa, które lubią wszystko, przy czym ryzykują siebie samego, ale przy czym można osiągnąć non plus ultra uczucia mocy. Proszę wyobrazić sobie świętą Teresę wśród heroicznych instynktów jej braci: chrześcijanizm objawia się tam jako pewna forma wyuzdania woli, siły woli, jako jakaś donkiszoteria heroizmu...