184.
Wielkie przestępstwa w psychologii:
1) wszelką nieochoczość, wszelkie nieszczęście sfałszowano nieprawością (winą); (bólowi odjęto niewinność);
2) wszystkie silne uczucia przyjemne (junactwo, rozkosz, tryumf, dumę, zuchwalstwo, poznanie, pewność siebie i szczęście z siebie) napiętnowano jako grzeszne, jako pokusę, jako podejrzane;
3) uczuciom słabości, najwewnętrzniejszemu tchórzostwu, brakowi odwagi być sobą nadano nazwy uświęcające i głoszono je jako pożądane w najwyższym znaczeniu;
4) wszelką wielkość w człowieku przedstawiono fałszywie jako wyzucie się z siebie, jako poświęcanie się dla czegoś innego, dla innych; nawet w poznającym, nawet w artyście wyzucie się z osobistości własnej przedstawiono złudnie jako przyczynę najwyższego poznania i jego umiejętności;
5) miłość sfałszowano jako oddanie siebie (i altruizm), gdy przeciwnie jest ona dobieraniem sobie więcej lub dawaniem wskutek nadmiernego bogactwa osobistości własnej. Tylko najbardziej całkowite osobistości mogą kochać; wyzuci z osobistości, „obiektywni” są najlichszymi kochankami (proszę zapytać kobietek!). Stosuje się to także do miłości względem Boga lub do miłości „ojczyzny”: trzeba mocno siedzieć w samym sobie. (Egoizm jako usamienie, altruizm jako uinnienie);
6) życie jako kara, szczęście jako pokusa; namiętności jako rzecz szatańska, zaufanie do siebie jako rzecz bezbożna.
Cała ta psychologia jest psychologią zapobiegania, pewnego rodzaju obmurowaniem ze strachu; raz że wielki tłum (upośledzeni i mierni) chce się bronić przez to przeciwko silniejszym i zniszczyć ich w rozwoju..., a z drugiej strony chce on, żeby wszystkie te popędy, z którymi jemu samemu się najlepiej wiedzie, były uświęcone i wyłącznie szanowane. Proszę porównać z tym żydowskich kapłanów.