214.
Słabość zwierzęcia stadnego wytwarza całkiem podobną moralność jak słabość dekadenta: oni rozumieją się, oni sprzymierzają się z sobą (wielkie religie dekadenckie liczą zawsze na poparcie przez stado). Samo przez się zwierzę stadne nie ma w sobie nic chorobliwego, jest ono nieoszacowane nawet; ale jest niezdolne do kierowania sobą, potrzeba mu „pasterza” — kapłani rozumieją to dobrze... Państwo nie jest dość bliskie, dość tajemne; „kierowanie sumieniami” wymyka mu się. Na jakim punkcie kapłan czyni zwierzę stadne chorym?