291.
Iż rzeczy posiadają własność samą w sobie, niezależnie od interpretacji i subiektywności, jest to hipoteza całkowicie zbędna: kazałaby ona przypuszczać, że interpretowanie i to, iż się jest podmiotem nie jest istotnym, że rzecz, wyzwolona ze wszystkich stosunków, byłaby jeszcze rzeczą. Odwrotnie: charakter rzeczy, pozornie przedmiotowy: czy by nie mógł on sprowadzać się jedynie do różnicy w stopniach podmiotowości? Że np. to, co się staje powoli, przedstawiałoby się nam jako „przedmiotowe”, trwałe, istniejące, „samo w sobie” — że przedmiotowość byłaby tylko błędnym pojęciem rodzaju i przeciwieństwem w granicach podmiotowości?