314.
W niezmiernej wielości tego, co się dzieje w organizmie, uświadamiająca się nam część jest tylko środkiem i odrobiną „cnoty”, „bezosobistości”; i podobne fikcje pozostały ogół tego, co się dzieje, piętnuje jako kłamstwo. Uczynimy dobrze, jeśli przestudiujemy swój organizm w całej jego doskonałej niemoralności...
Funkcje zwierzęce są przecież zasadniczo milion razy ważniejsze aniżeli piękne stany ducha i szczyty świadomości: te ostatnie są nadmiarem, o ile nie muszą być narzędziami tych funkcji zwierzęcych. Całe życie świadome, duch łącznie z duszą, łącznie z sercem, łącznie z dobrocią, łącznie z cnotą: w czyjejż służbie pracuje tedy? Gwoli176 jak największemu udoskonaleniu zasadniczych funkcji zwierzęcych (środków pożywienia i spotęgowania energii): przede wszystkim spotęgowania życia.
Tak niewypowiedzianie więcej zależy na tym, co nazywano „ciałem” i „krwią”: reszta jest drobnym dodatkiem. Prząść pasmo życia i to tak, żeby przędza stawała się coraz mocniejsza — oto zadanie. Lecz oto patrzcie, jak serce, dusza, cnota formalnie spiskują, żeby odwrócić to zadanie zasadnicze: jak gdyby one miały być celem... Zasadniczą przyczyną zwyrodnienia życia jest nadzwyczajna zdolność świadomości do popełniania błędów: tę najmniej trzymają na wodzy instynkty i przeto błądzi ona najdłużej i najgłębiej.
Według przyjemnych lub nieprzyjemnych uczuć tej świadomości mierzyć, czy istnienie posiada wartość: czyż można wyobrazić sobie bardziej szaleńcze rozpasanie próżności? Jest ona przecież tylko środkiem: i przyjemne lub nieprzyjemne uczucia są przecież także tylko środkiem! Czym mierzy się wartość przedmiotowo? Jedynie za pomocą quantum177 spotęgowanej i zorganizowanej mocy...