273.

Pochwała. — Jesteś w towarzystwie człowieka, po którym widzisz, że chce cię chwalić: zagryzasz wargi, serce się ściska: ach, gdybyż ten kielich odjęto! Lecz nie odejmujeć go on, owszem, przybliża! Pijmy zatem słodki bezwstyd chwalcy, zdławmy wstręt i głęboką wzgardę dla treści jego pochwał, ułóżmy twarz w zmarszczki rozradowania i wdzięczności! — Toć chciał nam okazać swą przychylność! A teraz, kiedy kielich już wypity, budzi się w nas przeświadczenie, że on niepomiernie urósł w swych oczach, odniósł bowiem nad nami zwycięstwo — (oczywiście! a i nad sobą samym, ten pies!) — gdyż niełatwo mu przyszło wymóc na sobie tę pochwałę.