323.

Filozofia aktorów. — Jest to błogim złudzeniem wielkich artystów dramatycznych, jakoby odtwarzane przez nich postacie historyczne doznawały istotnie tych samych wrażeń, jakich oni przy odtwarzaniu ich doznają — atoli mylą się bardzo: ich zdolność domyślna i naśladowcza, którą radzi by postawić na wysokości jasnowidzenia, przenika zaledwie tak głęboko, iż potrafi objaśnić gesty, tony, spojrzenia tudzież w ogóle przejawy zewnętrzne; to znaczy, podchwytują oni cień duszy wielkich bohaterów, mężów stanu, wojowników, ludzi ambitnych, zazdrosnych lub zrozpaczonych, docierają w pobliże duszy, ale nie wnikają w ducha swych pierwowzorów. Przedziwnym, zaiste, byłoby to odkryciem, iż zamiast wszystkich myślicieli, znawców, specjalistów dość jest jasnowidzenia aktorskiego do rozświetlenia istoty jakiegoś stanu! Godziłoby się nie zapominać, gdy tego rodzaju uroszczenia głos podnoszą, iż aktor jest jeno idealną małpą, i to w tym stopniu małpą, że w „istotę”, w „istotne” zgoła wierzyć nie może: wszystko staje się dlań grą, tonem, gestem, sceną, kulisami i publicznością.