461.
Powolne kuracje. — Chroniczne choroby duszy powstają podobnie jak chroniczne choroby ciała, nader rzadko z powodu jednorazowego grubego wykroczenia przeciw rozumowi ciała i duszy, lecz zazwyczaj wskutek mnóstwa drobnych, niedostrzeżonych zaniedbań. — Kto na przykład z dnia na dzień chociażby w najmniejszym stopniu za słabo oddycha i w swe płuca za mało wciąga powietrza, skutkiem czego narządowi oddechowemu zbywa na dostatecznym wysiłku i ćwiczeniu — ten popadnie w końcu w przewlekłą chorobę płucną: wyleczenie w tym wypadku może odbywać się jeno w ten sposób, że chory wykonuje mnóstwo drobnych wręcz przeciwnych ćwiczeń i wdraża się w odmienne nawyknienia, na przykład przyzwyczaja się co kwadrans głęboko i silnie oddychać (leżąc o ile możności na płask; zegar wybijający kwadranse musi stać się przy tym nieodłącznym towarzyszem życia). Powolne i małostkowe są wszystkie te kuracje; podobnie gdy ktoś chce odzyskać zdrowie duszy, ten winien zastanawiać się nad zmianą najdrobniejszych nawyknień. Niektórzy po dziesięć razy na dzień odzywają się do swego otoczenia cierpkimi, chłodnymi słowy, niewiele myśląc o tym, a raczej nie myśląc wcale, że po kilku latach wytworzą sobie prawidło nawyknienia, co będzie ich odtąd zmuszało dziesięć razy na dzień swemu otoczeniu dawać się we znaki. A jednak mogliby tak samo nawyknąć, by dziesięć razy na dzień spędzać swym bliskim chmury z czoła!