541.

Filozof i starość. — Jest to nieroztropnie pozwalać wieczorowi, by wyrokował o dniu: gdyż nader często znużenie bywa wówczas sędzią siły, plonów pracy oraz dobrej woli. Nie mniejszą przezornością należałoby się powodować w stosunku do starości, jako też jej osądów życia, ponieważ starość w nową i uroczą moralność przyoblekać się lubi i swymi łunami, zmierzchami, pogodnymi lub tęsknymi ciszami zawstydzić umie dzień. Cześć okazywana starcowi, osobliwie gdy jest on sędziwym mędrcem i myślicielem, przysłania nam łacno zgrzybiałość jego ducha i wciąż wywlekać trzeba z ukrycia oznaki takiej zgrzybiałości i znużenia, to znaczy: spoza moralnych przesądów i osądów fizjologiczne na jaw dobywać zjawiska, by nie dać się omamić swemu pietyzmowi ze szkodą poznania. Albowiem starzec popada nieraz w złudzenie wielkiego moralnego odnowienia i odrodzenia i, powodowany tym wrażeniem, wyrokuje o dziele i przebiegu swego żywota, jak gdyby dopiero teraz stał się jasnowidzącym: a jednak to uczucie błogości oraz ta pewność sądu wynikła z podszeptów nie mądrości, lecz znużenia. Najniebezpieczniejszą jego cechą jest snadź233 wiara w geniusz, co wielkie i na wpół wielkie umysły dopiero na pograniczu tego wieku owładać zwykła: wiara w wyjątkowe stanowisko tudzież wyjątkowe prawa. Opętanemu przez nią myślicielowi zda się odtąd rzeczą dozwoloną czynić sobie ulgi i w poczuciu swego geniuszu więcej wyrokować niż dowodzić: jednakże właśnie ten popęd, którym znużenie duchowe szuka dla siebie ujścia w uldze, stanowi prawdopodobnie najgłówniejsze owej wiary źródło, wyprzedza ją w czasie, jakkolwiek mogłoby wydawać się nam inaczej. Ponadto: żądza używania, właściwa wszystkim ludziom znużonym i starym, skłania ich w tym wieku, by lubowali się wynikami swego myślenia, zamiast ponownie badać je i rozsiewać, i w tym celu czują oni potrzebę je przyprawiać i ukraszać, wszelką suchość, wyjałowienie i chłód z nich usuwać: stąd to pochodzi, iż sędziwy myśliciel, dźwigając się pozornie ponad dzieło swego żywota, w rzeczywistości psuje je domieszkami mrzonek, słodyczy, korzeni, poetycznych mgławień i mistycznych błysków. Stało się to pod koniec udziałem Platona, spotkało to pod koniec owego wielkiego i rzetelnego Francuza, któremu w opanowaniu i ujarzmieniu umiejętności ścisłych żaden Niemiec ni Anglik bieżącego nie dorównał stulecia: mianowicie Augusta Comte’a. Trzecia oznaka znużenia: owa ambicja, co szalała za młodu w piersi wielkiego myśliciela, co nie zadawalała się wówczas niczym, ulega również zgrzybiałości; sięga ona jak człowiek, któremu niewiele pozostało już czasu, po grubsze i snadniej dające się zastosować środki zaspokojenia to znaczy po te, którymi zwykły rozporządzać czynne, władcze, drapieżne i zdobywcze natury: pragnie on odtąd zakładać instytucje, co by jego nosiły miano, a nie budynki myślowe; czymże są dlań teraz eteryczne zwycięstwa i tryumfy w dziedzinie dowodów i przeczeń! Czym nieśmiertelność książkowa, płomię234 entuzjazmu w duszy czytelnika! Instytucja natomiast jest świątynią — to oczywiście jest mu wiadomo, a twarda, kamienna świątynia dłuższe swemu bóstwu rokuje życie, niżeli całopalenia wiotkich i niezwykłych dusz. A czasem zdarza się mu również znaleźć wtedy po raz pierwszy ową miłość, co godna jest raczej boga niż człowieka, i cała jego istota przepaja się pod promieniami tego słońca łagodnością i słodyczą niby owoc jesienny. Przysparza ona boskości i krasy temu wielkiemu starcowi — a jednak li starość i znużenie pozwalają mu w ten sposób dojrzeć, ucichnąć i w świetlanym bałwochwalstwie kobiecym odpocząć. Z tą chwilą wygasa w nim dawniejsze harde, nad własną istnością górujące pożądanie rzeczywistych uczniów, co podejmą w dalszym ciągu wątek jego myśli, to znaczy rzeczywistych przeciwników: pożądanie to wynikało z nienadwątlonej siły, z dumnego przeświadczenia, iż może on jeszcze sam stać się przeciwnikiem i śmiertelnym własnej swej nauki wrogiem — teraz natomiast pragnie on niewzruszonych stronników, gotowych na wszystko towarzyszy, hufców posiłkowych, heroldów, świetnego orszaku. W ogóle niezdolny już jest do tego straszliwego wysamotnienia, w którym żyje każdy duch przodowniczy, otacza się odtąd przedmiotami czci, wspólności, tkliwości i miłości, chciałby wreszcie doznać szczęścia, co jest dziełem wszystkich dusz religijnych, i święcić w gminie swego uwielbienia gody, ba, gotów jest wynaleźć religię, byle tylko mieć swą gminę. Tak upływa życie mądremu starcowi, co popada przy tym niepostrzeżenie w takie żałosne sąsiedztwo poetyckich i kapłańskich wybujałości, iż zapomina się niemal o jego mądrej i surowej młodości, o właściwej mu ongi krzepkiej moralności umysłu, o jego iście męskiej odrazie do mrzonek i rojeń. Pierwej porównywał siebie z innymi starszymi myślicielami, by z ich siły wymiarkować swą słabość i stać się wbrew sobie chłodniejszym i wolniejszym: teraz czyni to, by przy porównywaniu odurzać się obłędem swej wielkości. Pierwej nie wzdragał się myśleć o przyszłych myślicielach, ba, przewidywał z rozkoszą, iż przyjdzie mu kiedyś zmierzchnąć w ich pełniejszej jaśni: teraz dręczy go to, że nie może być ostatnim; oddając ludziom swą spuściznę, zastanawia się zarazem, w jaki można by ograniczyć sposób ich udzielność myślenia, lęka się i spotwarza dumę oraz pragnienie wolności, indywidualne ożywiające duchy — po nim nie wolno już nikomu dać pełnej swobody swojemu intelektowi, pragnie on na zawsze stać się tym przedmurzem, o które w ogóle będą się rozbijały wzburzone fale myślenia, — oto jego tajne, być może nawet nie zawsze tajne życzenie! Jednakże niezbitym faktem, co spoza takich wyziera życzeń, jest to, iż on sam zatrzymał się w pochodzie przed swą nauką, że stała się ona dla niego słupem granicznym, kresem, oznaczającym: „potąd, a nie dalej”. Kanonizując siebie, podpisuje on zarazem swój wyrok śmierci: duch jego musi z tą chwilą zatrzymać się w rozwoju, czas jego przeminął, wskazówka opada. Gdy w wielkim myślicielu odezwie się pragnienie, by uczynić z siebie przyszłe pokolenia zobowiązującą instytucję, można twierdzić z całą pewnością, że siły jego są na wyczerpaniu, że zmogło go znużenie, a słońce jego pochyliło się ku zachodowi.