SCENA 2

Poprzedzający, Judyta wchodzi z Mirzą.

JUDYTA

Kazałeś przyjść mi tu, wielki hetmanie;

Sługa twa staje na twe zawołanie.

HOLOFERNES

Siadaj, Judyto; jedz, pij: niedaremno

Ty, piękna, łaskę zyskałaś przede mną.

Ośmiel się.

JUDYTA

Jestem wesołą i śmiałą;

Nigdy mnie szczęście takie nie spotkało.

HOLOFERNES

Czemuż więc zwlekasz?

JUDYTA

ze wzdrygnięciem wskazuje na krew

Jam kobietą, panie.

HOLOFERNES

Przypatrz się dobrze tej krwi: jej rozlanie

Winno ci być pochlebnym. Wytrysnęła,

Gdyż nadto czyjeś rozgrzewała serce

Ku tobie!

JUDYTA

Biadaż!

HOLOFERNES

do Niewolników

Więc zmienić kobierce!

uskuteczniają. Do drużyny

Do jutrzejszego sposobić się dzieła.

wszyscy rozchodzą się

JUDYTA

do siebie

Włos mi się jeży; lecz dzięki Ci, Boże,

Że mi okropność samą w tym potworze

Wskazujesz: mniej mi to będzie okropne

Co zamierzyłam, och! i czego dopnę!

HOLOFERNES

Siadajże przy mnie. Jakażeś ty blada,

I tchu ci braknie! Czyś ty mi nie rada?

JUDYTA

Tyś był mi łaskaw.

HOLOFERNES

Kobieto, bądź szczerą!

Mów prawdę!

JUDYTA

Panie, ty byś mną dopiéro

Pogardzał, gdybym...

HOLOFERNES

Dokończ!

JUDYTA

Jam nieśmiała...

HOLOFERNES

Każę ci!

JUDYTA

Gdybym ciebie pokochała.

HOLOFERNES

Kobieto! Wielka to śmiałość z twej strony,

Wybacz... nie wielka: jestem zaczepiony

W sposób tak nowy, że mi się podoba.

Weź, niech ci służy ta złota ozdoba.

rzuca jej łańcuch złoty

JUDYTA

w zdumieniu

Ależ ja ciebie nie rozumiem, panie!

HOLOFERNES

I biada tobie, jeśli tak się stanie.

Lew z przyjemnością figle pacholęce74

Widzi, gdy dziecko igra mu w paszczęce

I nieświadome drobną rączką bije;

Lecz niechaj gry tej nie próbuje późniéj,

Kiedy się wzrostem od dziecka wyróżni:

Lew świadomemu kły zapuści w szyję.

Siadaj. Pomówmy. Judyta siada

Poczniemy badanie.

Coś ty myślała na wieść, że ja wiodę

Potężny zastęp pod waszą ogrodę75

I zagroziłem krajowi?

JUDYTA

Nic, panie.

HOLOFERNES

Ej, nie udawaj! Komu słuch doniesie,

Że gdzieś tam mowa o Holofernesie,

Ten musi myśleć o czymś, lub truchleje.

JUDYTA

Ja myśl do Boga wzniosłam, który krzepi.

HOLOFERNES

I przeklinałaś mnie?

JUDYTA

Miałam nadzieję,

Że to ode mnie Bóg uczyni lepiéj.

HOLOFERNES

Dajże mi za to pierwszy pocałunek!

całuje ją

JUDYTA

na stronie

Boże! Zmiłuj się, zstąp na mój ratunek!

HOLOFERNES

A coś myślała, słysząc tętent koni,

Skrzyp moich wozów, huk trąb i szczęk broni?

JUDYTA

Myślałam, żeś ty nie jeden na świecie,

Że w Izraelu zjawi się ktoś przecie,

Co ci dorówna duchem i ramieniem.

HOLOFERNES

A gdyś widziała, że przed mym imieniem

Już w proch padają przodownicy ludu,

Że Bóg wasz jakoś nie skory do cudu,

I że mężowie wasi w całym mieście

Radzi by suknie przywdziewać niewieście...

JUDYTA

Wtedy nic z moją nie porównać męką,

Twarz mą ze wstydu zakrywałam ręką

Na widok mężczyzn. Myśli się wzburzyły,

Chciałam się modlić i nie miałam siły.

Bo naraz, jakby oplątały żmije

Ten obraz Boga, który we mnie żyje;

Chmara nicestwa76 zawisła nade mną,

Dusza mi zdała się przepaścią ciemną.

Która, choć słońce czasem zajrzy do niéj,

W zakątku straszne gniazdo gadów chroni.

HOLOFERNES

patrząc na nią z ubocza, do siebie

Jak ona płonie! Na kształt meteora77,

Którym raz widział na niebie z wieczora.

Witaj miłości! Niech się na mnie ziści

Twój czar przy wielkim ognia nienawiści

Ugotowany do Judyty

Całuj mnie! ona uskutecznia

Niestety!

Usta się twe wpijają, jak sztylety,

Lecz jak lód zimne. Judyto, pij wino!

W nim wszystkie ludzkie nienawiści giną.

JUDYTA

pijąc z czary nalanej przez Mirzę

W winie jest męstwo!

HOLOFERNES

Męstważ ci potrzeba,

By wypić ze mną, zjeść kawałek chleba,

Na wybuch zimną odstrzelić pieszczotą,

Niby z przymusu; — ponura istoto!

JUDYTA

groźnie powstając

Ty! miarkując się, siada

Przebacz!

płacze

HOLOFERNES

Widzę odcień wszelki

W twym sercu. Daj mi rękę. Judyta się wzbrania

Po cóż opór?

Opowiedz o swej nienawiści wielkiéj!..

JUDYTA

Żądasz mej ręki... Hańba, która topór

Pod rdzeń czci mojej podsadza zuchwale.

HOLOFERNES

Ależ to dla niej zginąć można w szale,

Jakież to słońce wyjrzy zza tej burzy!

JUDYTA

Rozpęknij, serce! Nie wytrzymam dłużej!

powstaje, prostując się

Nie cierpię ciebie, jako okrutnika!

Wiedzieć to musisz, ja powiedzieć muszę, Jaka przejmuje nienawiść mą duszę, Gdy się twe oko z mym okiem spotyka. Teraz mnie zabij!

HOLOFERNES

śmiejąc się

Zabić? Jutro może,

Nad ranem: teraz szkoda mi wieczora,

Który przepędzić78 myślę z tobą.

JUDYTA

do siebie

Boże!

Lżej teraz w sercu, teraz działać pora.