SCENA 3

Poprzedzający. — Posłowie z Libii i z Mezopotamii.

Posłowie z Libii, czarni i brzydcy, rzucają się na ziemię

POSEŁ Z LIBII

Jako nas widzisz tu w pyle,

Tak król libijski przed tobą się schyli,

Gdy raczysz ściągnąć do jego stolicy.

HOLOFERNES

do siebie

A! toż podli niewolnicy głośno:

Czemu nie wczoraj, czemu aż w tej chwili

Przybywacie z poddaniem? Spóźniona to pora.

Droga za wielka, czy też za mała pokora?

Sąsiedzi wasi inaczej się korzą

na stronie

Wstręt mnie porywa na tę małpę bożą.

Muszę łaskawym być na czerń obrzydłą,

By nie myślało przypadkiem to bydło,

Że ich godnymi mego gniewu robię.

głośno:

Rzeczcie królowi, iż może rachować...

PORUCZNIK

wracając

Z Mezopotamii, hetmanie, ku tobie

Przyszło powtórne poselstwo.

HOLOFERNES

Przyprowadź!

Na skinienie Holofernesa posłowie libijscy powstają i odchodzą. Wchodzą posłowie z Mezopotamii i podobnież jak pierwsi rzucają się na ziemię.

POSEŁ Z MEZOPOTAMII

Mezopotamia z pokorą tu staje,

Tobie poddając się, wielki hetmanie,

Jeżeli za to łaskę twą dostanie.

HOLOFERNES

Ja łaski daję, ale nie sprzedaję.

POSEŁ Z MEZOPOTAMII

My się oddajem bez warunku, cali,

Lecz się łask twoich spodziewamy, panie.

HOLOFERNES

Nie mogę, nie wiem, nie rachujcie na nic.

Wyście z poddaniem za długo zwlekali,

A jam zaprzysiągł na głowę mi drogą,

Że lud, co podda się ostatni, srogo

Wytępię z ziemi. Samiż rozumiecie,

Że ta przysięga krępuje mnie przecie.

POSEŁ Z MEZOPOTAMII

My nie ostatni. Ma drodze mówiono,

że lud Hebrejów walkę niecofnioną

Przedsięwziął toczyć, a żądny swobody

Zamyka bramy i szańcuje grody.

HOLOFERNES

Donieścież tedy królowi, posłowie,

Że łaski mojej może mieć nadzieję:

Od mych się postów o warunkach dowie.

Na skinienie Holofernesa, posłowie wstają.

Lecz mi powiedzcie, kto są ci Hebreje?

POSEŁ Z MEZOPOTAMII

To lud szalony! Dosyć, że on szydzi

Z twych gróźb, nie zważa na potęgę twą;

A więcej jeszcze, że tam Boga czczą,

Którego nikt nie słyszy, nikt nie widzi,

Nikt nie wie, kędy13 mieszka: pełni wiary,

Co dzień mu jednak składają ofiary;

Jakby na równi on z naszymi bogi14

Z ołtarza na nich wzrok opuszczał srogi.

Mieszkają w górach.

HOLOFERNES

Kto królem tej ziemi?

Ile miast, hufców?

POSEŁ Z MEZOPOTAMII

Kto tam, panie, z niémi

Dojdzie do ładu! Lud nieufny srodze,

Zamknięty w sobie, w każdym widzi wroga.

Mniej znamy ich niż oni swego Boga.

Strzegą się z kim bądź spotykać na drodze,

Nie jedzą z nami, nie piją; najwyżéj,

Bój o pastwisko czasami nas zbliży.

HOLOFERNES

Co mówisz? Ciemne twoje odpowiedzi...

Daje znak ręką. Posłowie z Mezopotamii odchodzą w niskich pokłonach.

Niech tu najbliżsi przyjdą ich sąsiedzi,

Moabitowie i Ammonitowie!

Drabant odchodzi; Holofernes na stronie:

Jednakże lud ten zaciężył mi w głowie.

Ja czczę ich opór, lecz szkoda mi ludzi:

Muszę wytępić to co cześć mą budzi!