SCENA 5

Z lewej strony wchodzą: Najstarszy otoczony Ludem, kilku Kapłanów, Mieszczanie i Kobiety. — Assad, Daniel, Samaja. — Poprzedzający.

NAJSTARSZY

Słuchajcie, wszyscy Betulii mężowie,

Co arcykapłan Jojakim w mym słowie

Wam zapowiada.

ASSAD

O! Arcykapłana

Dobra chęć wszystkim nam zarówno znana:

On się otoczyć rad by lwów tysiącem,

By sam tym snadniej mógł zostać zającem;

Lecz mnie pociecha ta znaczy jedynie,

Która ze zdrojów za wałami płynie.

NAJSTARSZY

On wam wspomina wielkiego Mojżesza,

Który nie mieczem, jak myślała rzesza,

Lecz nie straciwszy jednego człowieka,

Samą modlitwą zwalczył Amaleka:

To waszej zleca Jojakim pamięci.

Nie lękajcie się ni miecza, ni tarczy;

Słowo świętego do zwycięstwa starczy.

ASSAD

A gdzie jest Mojżesz, gdzie są nasi święci?

NAJSTARSZY

I macie pomnieć43 w swym pobożnym męstwie,

Że świętość Pana jest w niebezpieczeństwie!

ASSAD

Jam myślał, że Pan strzeże naszej bramy,

A ninie44 słyszę, iż my go strzec mamy!

NAJSTARSZY

A przede wszystkim on wam przypomina,

Że choć was odda Pan w moc poganina,

Zniszczyć was z mieniem i ciałem poleci,

Nie lękajcie się: Pan was wynagrodzi

Na waszych dzieciach i na dzieciach dzieci,

W potomku, który w sto lat się urodzi.

ASSAD

Kto mi poręczy, że z krwi mego syna

Nie wzrośnie jaka niegodna drużyna,

Która szyderstwem pamięć mą zbezcześci,

Że ja się w grobie przewrócę z boleści.

Twe usta drgają, wzrok twój ćmi się, człecze;

Ząb zębem słowo twe na poły siecze,

Kryjące przestrach: i chcesz wmusić nam

Odwagę, której pozbawionyś sam?

Niechże i ja też odezwę się z raz,

I nie za siebie, lecz za wszystkich nas!

Idź, każ otworzyć miasto. Tak, poddanie

Obudzić może litość w tym tyranie;

Kiedy te rygle daremnie nas strzegą.

Mówię za wszystkich, za brata niemego,

Za starce, dzieci, niewiasty. Więc prowadź

Wszystkich nas ku tej nieszczęśliwej bramie!

obraca się do ludu

Nic słusznież mówię, co?

AMMON, HOZEA I BEN

Słusznie.

DANIEL

który od wejścia trzymał się Assada, raptem odrywa się odeń

On kłamie!

Ukamienować go! Ukamienować!

WSZYSCY

w różnych grupach, z poruszeniem, ręce wznosząc do góry

Cud!

AMMON, HOZEA I BEN

Wszak to niemy?

ASSAD

z przerażeniem patrząc na brata

Tak, ślepy i niemy!

Nie rzekł ni słowa, odkąd z nim żyjemy.

DANIEL

Tak, jest to brat mój; lecz wy go nie znacie!

Karmił mnie, poił, dał mi kącik w chacie,

I odzież na grzbiet. On i dniem, i nocą

Ratował, słodził mą dolę sierocą.

Podaj mi rękę, czuły, drogi bracie,

I stąd czym prędzej do domu mnie prowadź.

Kiedy Assad podchodzi, by mu podać rękę, Daniel jakby z przestrachem wyrywa ją i woła wielkim głosem:

Ukamienować go! Ukamienować!

ASSAD

Biadaż mi! Dola moja dokonana.

Przez usta niemych przemawia duch Pana!

Ukamienujcież mnie, jak wyrzekł niemy!

DANIEL

Ukamienujcie!

WSZYSCY

Ukamienujemy!

Lud tłoczy się za nim, rzucając kamieniami, których odgłos coraz bardziej oddala się i cichnie.

SAMAJA

śpiesząc za niemi

Co wy czynicie?

znika

DANIEL

w natchnieniu

Przychodzę — Pan rzecze.

A skąd przychodzi, nie pytaj, człowiecze.

Azaż45 myślicie, iż ja łudzę was?

Ja wiem i ślepe widzą moje oczy,

Kiedy ma nadejść dla was zbożny czas!

AMMON

Prorok! Słuchajcie!

WSZYSCY

Proroczy, proroczy!

DANIEL

Pod moją pieczą wyrośliście żywo,

I wybujali niby kłosy w lecie;

Wy, trud rąk moich — jakoż rozumiecie,

Że ja was oddam poganom na żniwo?

O nie! Cieszcie się! Kłosy me poranna

Odwilży rosa: wstaniecie!

LUD, AMMON, HOZEA I BEN

rzucają się na ziemię z okrzykiem:

Hosanna!