SCENA II
Ciż, Król, Arcybiskup, Agnieszka Sorel, du Chatel i Chatillon
KAROL
do Chatillona
Sam więc przybędzie uznać mię za króla?
Hołd mi swój złożyć?
CHATILLON
Dziś jeszcze tu stanie.
Wysłał mię przodem, ażebym ci, panie,
Niósł jego lenną cześć i pozdrowienie.
AGNIESZKA
O, piękne słońce dnia, co nam przynosi
Pokój i zgodę, i krzywd przebaczenie!
CHATILLON
Dwustu rycerzy składa orszak księcia,
Z nimi przed tobą kolano uniży.
Rozumie jednak, że gdy się już zbliży,
Ty jak brat brata przyjmiesz go w objęcia.
KAROL
Niczego w życiu nie pragnę goręcej.
CHATILLON
Książę też prosi, by o tem, co było,
Teraz i nigdy nie wspominać więcej.
KAROL
Serce mu moje wszystko przebaczyło.
CHATILLON
Przebaczyć równie raczysz wszystkim, którzy
Z nim przeciw tobie śmieli podnieść bronie.
KAROL
Francyja wszystkim serce swe otworzy,
Wszystkich jak dzieci przytuli na łonie.
CHATILLON
Z matką też twoją, jeśli żądać będzie,
Przyzwolić, panie, zechcesz na ugodę.
KAROL
Oby chęć syna mieć chciała na względzie!
Ona to ze mną, nie ja z nią spór wiodę.
CHATILLON
Dwunastu świadków z pierwszych mężów kraju
Z obu stron wspólne zaręczą przymierze.
KAROL
Niech i tak będzie.
CHATILLON
A podług zwyczaju,
Gdy arcybiskup przy świętej ofierze
Między was jedną hostyję rozdzieli,
Sami przysięgą stwierdzicie układy.
KAROL
Niech mi tak święci pomogą anieli,
Jak w sercu mojem nie ma cienia zdrady!
Cóż jeszcze książę żąda po mnie50?
CHATILLON
rzucając spojrzenie na du Chatela
Panie,
Widzę tu męża, którego spotkanie
Mogłoby zatruć pierwszych wzruszeń chwile!
KAROL
Rozumiem.
do du Chatela Musisz odejść, du Chatelu!
du Chatel oddala się w milczeniu — Król przeprowadza go oczyma, na koniec śpieszy za nim i ściska go
Nie miej mi za złe! Ach, ty mi nie tyle
Poświęcić chciałeś, wierny przyjacielu!
du Chatel odchodzi
CHATILLON
Resztę warunków ten pargamin51 mieści.
KAROL
do Arcybiskupa
Przyjmuję wszystkie, nie badając treści.
Zwrot przyjaciela cóż godnie opłaci?
do Dunois i La Hire
Wy ze stem jeźdźców idźcie spotkać braci!
Hełmy swe kwieciem niech stroją żołnierze,
A miasto postać godową przybierze.
Podczas gdy święty głos dzwonów ogłosi,
Że Burgund pokój Francyji przynosi!
głos trąb za sceną — Paź wchodzi
Co to jest?
PAŹ
Książę burgundzki przybywa.
DUNOIS
Śpieszmy go spotkać!
Odchodzi z La Hirem i Chatillonem.
AGNIESZKA
O chwilo szczęśliwa!
KAROL
do Agnieszki
Ty płaczesz, luba! Ach, i we mnie serce
Ściska się, myśląc, ile krwi rodzinnej,
Ile łez przelać musiał lud niewinny,
Nim on kres bratniej położył rozterce.
Lecz nie dziś o tem! Dzień po nocy błyska,
Po burzy słońce i nam zajaśnieje.
ARCYBISKUP
u okna
Co za tłum! Orszak ledwo się przeciska.
Otóż i Filip! Lud na kształt mrowiska
Kupi się wkoło, z radości szaleje,
Klęczą przed koniem, podnoszą ramiona!
Ha, cóż to? Z konia porwali na ręce!
Niosą w tryumfie! A kwiaty i wieńce
Zaćmiły niebo jak chmura zielona.
KAROL
Dobry lud! Jakże prędko zapomina
Krzywd swych i kraju, krwi ojców i dzieci!
Miłość się jego, jak gniew, ogniem nieci,
Wszystkiem dla niego obecna godzina!
Dość łez, najmilsza! Uzbrój serce w stałość.
Wróć pokój twarzy! Bo wszystko w tej porze,
Zbyteczna radość, jak zbyteczna żałość,
Równie go zdrażnić jak zawstydzić może.