SCENA II
Ciż, Rajmund i Joanna
RAJMUND
Widzę tu chaty, widzę ludzkie twarze,
Pójdź! Tu się schronim: iść nie możesz dłużej.
Trzy dni o głodzie i śród takiej burzy!
Ludzie ci, widzę, są biedni węglarze...
Gościnność zawsze jest w ubogich domu.
burza ustaje, wypogodza się i wyjaśnia
Prosim was o gościnność w imię boże!
WĘGLARZ
Nie odmówiłem jej nigdy nikomu,
Waszem jest wszystko, co mój dom mieć może.
ŻONA
wpatrując się w Joannę
Cóż to się znaczy? Niewiasta we zbroi?
Lecz prawda, prawda, że w dzisiejszych czasach
Oręż i zbroja każdemu przystoi
I że w niej może bezpieczniej niż w lasach.
Wszakciż83 to sama królowa, jak wiecie —
Odpuść jej, Panie! — w obozie Anglików
Chodzi we zbroi; a i u nas przecie
Dziewica była wodzem wojowników.
WĘGLARZ
Ot, przestań bajać, a idź obacz lepiej,
Nie ma tam czego, co ich trud pokrzepi?
Żona odchodzi do chaty
RAJMUND
do Joanny
Widzisz, nie wszyscy ludzie nieużyci.
Wszędzie człek znajdzie wsparcie i pociechę.
Rozwesel myśli! Patrz! Słońce już świeci,
Szturm się uciszył. Pójdź spocząć pod strzechę!
WĘGLARZ
Chcecie iść pewno do obozu króla,
Żeście tak zbrojni? Lecz idźcież84 ostrożnie!
Obóz angielski stoi tuż od pola,
A czaty jego krzyżują się różnie.
RAJMUND
Cóż radzisz czynić?
WĘGLARZ
Spocząć tu tymczasem.
Syn nasz wnet z miasta być musi z powrotem.
Wie on najskrytsze ścieżki między lasem,
Co chyba sarny deptały przelotem.
Bądźcie spokojni! On was przeprowadzi.
RAJMUND
do Joanny
Złóż już tę zbroję! Bronić nie obroni,
A tylko znuży lub, co gorsza, zdradzi.
Joanna daje znak odmowny.
WĘGLARZ
Ktoś idzie! Cicho! Skryjmy się w ustroni!