SCENA IV
Joanna z chorągwią w ręku, w hełmie i pancerzu, zresztą38 w szatach niewieścich, Dunois, La Hire, rycerze i wojsko ukazują się na wierzchołku skał; zstępują z wolna i zapełniają scenę.
JOANNA
do rycerzy, którzy ją otaczają, podczas gdy wojsko ciągnie dalej naprzód
Skały przebyte! Tu są ich obozy.
Na nic nam teraz noc i tajemnica!
Niech z trąb i z piersi głos śmierci i zgrozy
Zbudzi ich! Hasłem jest: Bóg i Dziewica!
WSZYSCY
uderzając mieczami o tarcze
Bóg i Dziewica!
trąby i kotły
STRAŻE
za sceną
Do broni! do broni!
JOANNA
A teraz ognia! Zapalić namioty!
Przy blasku łuny, gdy ich strach rozgoni,
Wpadną nam oślep na miecze i groty.
Za mną!
żołnierze wybiegają, ona chce podążyć za nimi.
DUNOIS
zatrzymując ją
Joanno, uczyniłaś swoje!
Przewiodłaś wojsko niedeptanym szlakiem,
Nam teraz zostaw krwawe kończyć boje.
LA HIRE
Przodkuj przed nami ze zwycięstwa znakiem.
Lecz nie bierz sama zabójczego miecza!
Los wojny ślepy i modłów nie słucha.
Dość nas, gdzie siła wystarczy człowiecza!
JOANNA
Kto mi śmie radzić, kto wstrzymywać ducha,
Co mnie prowadzi? W nim wasze zwycięstwo!
Strzała tam leci, gdzie ją wypuszczono:
Ja tam iść muszę, gdzie niebezpieczeństwo!
Nie tu, nie dziś mi zginąć przeznaczono!
Póki wróg w kraju, a król nie na tronie,
Ten, co mię posłał, walczy w mej obronie!
Odchodzi.
LA HIRE
Dunois, bądźmy blisko ku odsieczy
I puklerz dla niej złóżmy z naszych mieczy!
Odchodzą.