SCENA IV

Ciż i Joanna (w pancerzu, ale bez hełmu i z wieńcem we włosach)

KAROL

Pójdź, pójdź, kapłanko w tym świątecznym stroju,

Pójdź stwierdzić związek spojony przez ciebie!

FILIP

Onaż55 to? Niegdyś tak groźna w potrzebie,

Tak dziś łagodna jak anioł pokoju!

Widzisz, spełniłem, com obiecał tobie.

Nie wart żem dzięków?

JOANNA

O, dziękuj sam sobie!

O, dziękuj Panu, że dziś gwiazdą jasną

Jaśniejesz przed Nim; ty, coś wczoraj jeszcze,

Groźna kometa, nad ojczyzna własną

Rozsiewał światło krwawe i złowieszcze.

patrząc dokoła

Wszyscy tu, widzę, radzi i weseli,

A tam smutnego spotkałam w przedsieniu,

Co się kryć musi i szczęścia nie dzieli!

FILIP

Któż jest tak winnym, że się nie ośmieli

Dziś nawet w naszem ufać przebaczeniu?

JOANNA

Możeż56 on ufać? O, powiedz, że może,

I niech się w pełni twa zasługa ziści!

Bo, gdy chcesz godnie spełnić dzieło boże,

Pełń je do końca! Kropla nienawiści

Sam zdrój zbawienia zamienia w truciznę.

Zdaj miłosierdziu twej zemsty spuściznę!

FILIP

Teraz rozumiem.

JOANNA

I przebaczysz, książę?

Tak, tak! Przebaczysz! Pójdź tu, du Chatelu!

otwiera drzwi i wprowadza du Chatela, który zatrzymuje się opodal

Kto tu odpuścił winowajcom wielu,

Z wielu go grzechów Pan w niebie rozwiąże.

FILIP

Joanno, wszystko uczynię dla ciebie,

Ale ty nie wiesz, jakiej chcesz ofiary!

JOANNA

Wiem, że jak słońce dla wszystkich na niebie,

Jak rosa z nieba, jak wszystkie swe dary

Niebo zarówno dla wszystkich swych dzieci —

Tak miłosierdzie, które jest od Boga,

Na wszystkich spada i dla wszystkich świeci.

Wiem, że przebaczyć i miłować wroga

Jest to zwycięstwo nad wszystkie zwycięstwa.

Natchnienie łaski, boskość człowieczeństwa!

FILIP

O niepojęta, skąd ci moc nade mną?

do du Chatela

Zbliż się! Przebaczam! Duchu mego ojca,

Przebacz mi równie, że twój wróg zabójca

Ściska dłoń syna, co cię pomścić miała!

A wy, bogowie śmierci, których ramię

Sięga szeroko, niech wasz gniew nie pała,

Żem wam złożony ślub mej zemsty łamię!

W waszych tam państwach, gdzie serce nie bije,

Wszystko niezmienne, niezachwiane, wieczne;

Lecz póki człowiek tu czuje i żyje,

Wpływ chwili musi rodzić czucia sprzeczne.

KAROL

do Joanny

Com ci nie winien, posłanniczko Boga!

Tyś zawróciła koło mej fortuny;

Ty mi powracasz brata; ty z rąk wroga

Wydzierasz berło; ty wojny pioruny

Gasisz nad nami! Któryż z ziemskich króli

Tyle dobrodziejstw jak warte odpłaci?

JOANNA

Bądź ludzkim w szczęściu, jakeś był w niedoli!

Boga za ojca, bliźnich miej za braci!

Najuboższemu spośród twego ludu

Czyń sprawiedliwość! Strzeż praw i swobody,

A nie pogardzaj niskim! Bo od trzody

Bóg tobie zesłał spełnicielkę cudu!

Francyja tobie ukorzy się cała

I będziesz ojcem królów pokolenia;

I wielka będzie ich moc i ich chwała,

Dopóki pycha serca i myślenia

Nie zbluźni Bogu i ludem nie wzgardzi.

Bo wtenczas!... Wtenczas i Bóg się zatwardzi,

I skąd ci pomoc, spod wieśniaczej strzechy,

Wyzwie mścicieli za mocarzów grzechy!

FILIP

Gdy ci otwarte przeznaczenia księgi,

Czytaj z nich, święta, przyszłość mego domu!

JOANNA

Obok królewskich tron jego potęgi

Chce wznieść się wyżej; nie lęka się gromu

Boga, ni ludzi. Grom przecież uderzy,

Grom przeznaczenia! Lecz się nie bój zbytnio!

Dom twój nie upadł! Nie z miecza rycerzy,

Z łona dziewicy szczep jego odkwitnie

I na dwóch tronach w pełni majestatu

Króluje, widzę, znajomemu światu,

Ha, i nowemu, który wola boża

Kryje dziś jeszcze za zasłoną morza!

KAROL

O, mów, czy węzeł, co nas dzisiaj wiąże,

W przyszłe też wieki dwa bratnie narody

Połączać będzie?

JOANNA

O królu! O książę!

Mocarze ziemi, strzeżcie się niezgody!

Nie budźcie jędzy! Niech w swych lochach drzemie!

Bo, raz zbudzoną, kto zdoła powstrzymać?

Z jadu jej smocze rozrodzi się plemię,

Z pożaru pożar będzie się rozdymać!

Dość! Obłok stanął u przyszłości progu.

Cieszcie się z dzisiaj, jutro zwierzcie Bogu!

AGNIESZKA

Święta Dziewico, ty wiesz myśli moje,

Powiedz, co przyszłe rokują mi lata?

JOANNA

Duch widzi tylko wielkie dzieje świata,

Własnym twym losem rządzi serce twoje.

DUNOIS

Lecz jakież szczęście, jakie ziemskie blaski,

Jaka nagroda będzie godną ciebie?

Ty, coś nam zlała zdrój niebieskiej łaski!

JOANNA

Szczęście prawdziwe mieszka z Ojcem w niebie.

KAROL

Lecz dać ci ziemskie, należy od króla.

On cię uczyni celem czci narodu,

On! I wnet jego dopełni się wola.

Klęknij, Joanno,

dobywa miecza i dotyka ją nim z lekka po ramieniu

i z niskości rodu

Wstań! Ja, król, ciebie i twój ród, i w grobie

Prochy twych przodków uszlachcam zarazem!

Lilije białe będą herbem tobie,

Jak są cnót twoich godłem i obrazem.

A nikt z rycerzy, ni książąt, przed tobą

Nikt, prócz krwi królów, nie ma mieć pierwszeństwa.

Związek twój będzie najwyższych ozdobą,

A mnie, królowi, zdaj swadźbę57 małżeństwa!

DUNOIS

występując

Serce ją moje wybrało już wprzódy,

Nimeś ją, panie, w blask twej łaski odział58.

I jeślim godzien tak wielkiej nagrody,

By los mój z ręką chciała przyjąć w podział,

Was samych, królu, i ty, mężu boży,

Wzywam na świadków mej szczerej przysiędze.

KAROL

Cuda po cudach Bóg nam w tobie mnożył

Cóż niepodobnem będzie twej potędze,

Gdy nawet jego, miłości szydercę,

Zhołdować mogłaś?

LA HIRE

występując

Znam Dziewicy serce:

Pierwszą jej cnotą jest pokora święta.

I, jak bądź warta czci, którą odbiera,

Nie ją ułudzi wielkości ponęta,

Nie od niej wzgardy dozna miłość szczera.

Więc chociem prosty rycerz, wybacz, książę,

Wybór jej serca niech nasz los rozwiąże.

KAROL

I ty, La Hirze?... Dziewico, dla Boga!

Ledwieś pomogła przejednać mi wroga,

Chceszże59 poróżnić przyjaciół mych? Oba

Godni są ciebie; dla obudwóch60 jedna

Życzliwość moja. Po co długa próba?

Mów, kto szczęśliwy, co twe serce zjedna?

AGNIESZKA

zbliżając się

Nagłość twa, królu, przeraża Dziewicę,

Rumieniec wstydu widzę na jej czole.

Daj czas, niech sama zbada tajemnicę

Serca swojego! Ani ją w tem kole

Wyjawić może. Zostawcie nas same!

Siostrze przed siostrą powróci swoboda,

Ufność przemoże nieśmiałości tamę.

Wyrok jej serca ja ogłoszę.

KRÓL

Zgoda!

Chce odchodzić.

JOANNA

Nie, królu, zostań! Nie rumieniec sromu,

Nie żar miłości czoło moje pali.

Nic do zwierzenia nie mam tu nikomu,

Co bym nierada, by drudzy słuchali.

Umiem czuć wdzięcznie cześć, co mię spotkała;

Alem nie na to wzięła miecz śmiertelny,

Bym krwią mych bliźnich sobie kupić miała

Książęcą mitrę albo mirt weselny.

O nie, mój królu! Wielkie dzieło boże,

Co mi na ziemi spełnić przeznaczono,

Czysta dziewica tylko spełnić może.

Żadnemu z mężów nie mogę być żoną.

ARCYBISKUP

Azaliż61 nie wiesz, że na ulgę troski

Pierwszemu z mężów Bóg niewiastę stworzył?

W głosie natury jest głos woli boskiej.

Gdy dojdziesz celu, co ci Bóg założył,

Rychło, odwykłszy od miecza i zbroi,

Piękniejszy zawód obaczysz przed sobą,

Byś cnót niewieścich dała wzór płci twojej,

Jak byłaś mężom wzorem i ozdobą.

JOANNA

Ojcze, któż zgadnie przyszłą wolę ducha?

Lecz, gdy czas przyjdzie, a poznam, co trzeba,

Serce go moje z pokorą usłucha.

Tymczasem spełńmy pierwszą wolę nieba!

Król nie jest jeszcze pomazańcem Boga,

Olej mu święty nie namaścił czoła;

Do Reims nam drogę zaszło wojsko wroga,

Tam, bracia, za mną! Tam powinność woła!

KAROL

chwytając ją za rękę

Jedna myśl, widzę, rządzi sercem twojem.

Miłość się przed nią ozwać nie ośmiela.

Lecz, gdy kraj cały zakwitnie pokojem,

A w serca ludzi wróci duch wesela,

Wierz mi, że wtenczas twe serce niewieście

Wzbudzi też w sobie uczucia dziś śpiące.

I, coś zaczęła, zbawiając tysiące,

Szczęściem jednego zakończysz nareszcie.

JOANNA

Delfinie, tak żeś syt już bożej łaski,

Że chcesz w proch ziemski rzucić jej narzędzie?

Także cię rażą wyższych światów blaski,

Że ziemię tylko mieć umiesz na względzie?

O, ślepe serca! Ludzie małej wiary!

Niebo przed wami działa na odkryte;

Cuda po cudach świadczą jego dary,

A wy w tem tylko widzicie — kobietę!...

Gdzież jest kobieta? Gdzie jest ziemska siła,

Aby uczynić, co Pan przez mię czyni?

Biadaż mi, biada, gdybym się ważyła

Myśleć o sobie, i, cudu sprawczyni,

Ziemskim rozumem mierzyć moje życie!

Biada wam wszystkim, którzy mię kusicie!

Lecz Pan jest ze mną! On mię wziął w opiekę!...

Słyszę głos Jego! Do broni, mój królu!