SCENA IX

Wieża strażnicza z oknem u góry.

Joanna, Lionel, Fastolf i Izabela

FASTOLF

wchodząc z pośpiechem

Nie ma sposobu! Bunt coraz się szerzy,

Tłum krwi jej pragnie. Nie oprzem się dłużej,

I albo głowę jej zrzućmy z tej wieży,

Lub ją wnet wojsko zdobędzie i zburzy.

IZABELA

wchodząc

Ratuj się, wodzu! Już stawią drabiny.

Co tu się wahać? Ratunek jedyny:

Wydać ją; zbrodnię niech krwią swą odpłaci,

Inaczej zginiem z rąk własnych współbraci.

LIONEL

Ha, niech szturmują! Uchodź stąd, królowo!

Bo ja się raczej w tych gruzach zagrzebię,

Niż ulec zgrai! Joanno, rzecz słowo,

Rzecz, żeś jest moją, a jak Bóg na niebie,

Choćby świat cały chciał być twoim katem,

Walki za ciebie nie zlęknę się z światem!

IZABELA

Czyś ty szalony?

LIONEL

do Joanny

Twoi cię wygnali,

Twoi skazali na wstyd i sromotę.

Podli! O twoją wprzód rękę żebrali,

A potem wierzyć nie śmieli w twą cnotę!

Lecz jam ci został. Ja wszystkim dostoję.

Ja, twój obrońca! Niegdyś życie moje,

Dałaś mi wierzyć, że ci było drogiem.

A jam natenczas był tylko twym wrogiem!

Dziś, prócz mnie, innych nie masz przyjacieli.

Wszystko nas łączy.

JOANNA

Nie! Wszystko nas dzieli!

Wróg ludu mego zawsze będzie moim!

Lecz, gdy się ku mnie serce twoje skłania,

Dowiedź to czynem! A stronom oboim

Przyjaźń ta będzie godłem pojednania.

Cofnij twe wojsko! Zaniechaj napaści!

Oswobódź jeńców! Wróć nam nasze właści.

Wróć łup nieprawy i przysięgą szczerze

Zatwierdź umowę! A wtedy ci wzajem

Król mój przeze mnie zaręczy przymierze

I Bóg grom zemsty wstrzyma nad twym krajem.

IZABELA

Zuchwała! W więzach chcesz nam dawać prawa!

JOANNA

I śpiesz się, radzę, aby czas nie minął!

Bóg wam niewiecznie w moc Francyję dawa;

Nie przez gniew nad nią będzie wiecznie słynął!

W proch już runęła broni waszej sława,

Pod mieczem naszym kwiat rycerstwa zginął;

Śpiesz się, powiadam! Bo i reszcie biada!

Wyrok wasz: pokój lub śmierć i zagłada!

IZABELA

do Lionela

I tyż bezkarnie zniesiesz te bluźnierstwa?