SCENA XII
Dunois i Joanna
DUNOIS
Teraz tyś moją! Uwierzyłem w ciebie
Od pierwszej chwili i dotychczas wierzę
Więcej niż wszystkim tym znakom na niebie,
Których się uląkł lud, król i rycerze.
Nie! Tyś niewinna! Gniew krzywdzonej cnoty
Zamknął twe usta; gardzisz sądem zgrai,
Aniś jej mogła, bez wnętrznej sromoty,
Objawiać świętość, co się w duszy tai.
I oto wszyscy odbiegli nikczemnie,
Lecz jam ci został; złóż twą ufność we mnie!
Nie chcę słów nawet: jeden znak twej dłoni,
Jedno spojrzenie — dość mi będzie na tem.
Miecz cię mój tarczą przed światem zasłoni;
Jak mię twój wybór zaszczyci przed światem.
Podaje jej rękę, Joanna odwraca się z drżeniem — Dunois patrzy na nią z przerażeniem.