SCENA DZIEWIĄTA
Król, Królowa i Infantka.
Infantka bieży na spotkanie matki i tuli się do niej. Królowa przyklęka przed Królem, który stoi milczący, w pomieszaniu.
KRÓLOWA
Panie i mężu!... muszę... jestem zniewolona
Szukać sprawiedliwości, będąc pokrzywdzona.
KRÓL
Sprawiedliwości?
KRÓLOWA
Niecnie jestem traktowaną
Na tym dworze. Szkatułkę moją wyłamano.
KRÓL
Co?
KRÓLOWA
I rzeczy zniknęły — które posiadały
Szacowną dla mnie wartość.
KRÓL
Rzeczy, które miały
Szacowną wartość dla was?
KRÓLOWA
O której znaczeniu
Nieświadoma zuchwałość mogłaby w sądzeniu...
KRÓL
Znaczenie... i zuchwałość... lecz powstańcie przecie...
KRÓLOWA
Nie pierwej, mój małżonku, aż przyrzec zachcecie
Zadosyćuczynienie, że mnie ramię zbawi
Mego króla i sprawcę przed me oczy stawi
Lub mnie wyrwie przynajmniej z tego otoczenia,
Które skrywa złodzieja.
KRÓL
Dość tego klęczenia —
Niech się pani podniesie. Powstań, pani, proszę.
KRÓLOWA
powstając
Że należy do sfery wyższej, śmiało wnoszę153,
Co szkatułka w brylantach i perłach mieściła
Na milion kosztowności — a jego skusiła
Jedynie kradzież listów.
KRÓL
Których ja wszelako...
KRÓLOWA
Chętnie, mężu. Te listy od infanta — jako
I jego portret później — były mi przysłane.
KRÓL
Od?
KRÓLOWA
Infanta — od syna waszego.
KRÓL
Pisane
Były do was?
KRÓLOWA
Tak — do mnie.
KRÓL
Z tym wyznaniem, sami
Śmiecie stawać przede mną?
KRÓLOWA
Czemuż nie przed wami,
Mój mężu?
KRÓL
Z takim czołem154?
KRÓLOWA
Cóż wy przypuszczacie?
Ja sądzę, że te listy sami pamiętacie,
Gdy były do Saint-Germain do mnie przez Karola
Pisane. Wszakże wtedy obu koron wola
Była temu przychylną. Czyli załączenie
I portretu do listów miało zatwierdzenie
W owej sankcji?... Czy wczesną nadzieją wiedziony
Sam się na krok ten ważył? Tego ja z mej strony
Nie śmiem dzisiaj rozstrzygać. Jeżeli z pośpiechu
Zawinił, tedy godzien odpuszczenia grzechu —
Ja daję poręczenie — bo wtedy nie marzył,
Że tymi ofiarami przyszłą matkę darzył.
widząc pomieszanie Króla
Co to jest? Cóż się stało?
INFANTKA
która w ciągu poprzedniej rozmowy bawiąc się znalazła medalion na ziemi, przynosi go i pokazuje matce
O! Patrz! Malowanie
Jakie śliczne, mateczko!
KRÓLOWA
Cóż to? Mój?...
Poznaje medalion i przez chwilę pozostaje w niemym osłupieniu. Oboje mierzą się wzajemnie wzrokiem. Po długim milczeniu.
O panie!
Ten sposób serca żony badania wierności
Jest zaprawdę królewski i pełen godności...
Przecież jedno pozwólcie pytanie uczynić.
KRÓL
Mnie bo raczej się pytać.
KRÓLOWA
Jeśli mnie ma winić
Podejrzenie — niewinność niech od udręczenia
Wolna będzie. Czy kradzież z waszego zlecenia?
KRÓL
Tak jest.
KRÓLOWA
Więc w takim razie nikogo nie winię —
I nikogo — nikogo — tylko was jedynie
Żałuję, że nie macie odpowiedniej żony,
By wasz zachód155 pomyślnym skutkiem był wieńczony.
KRÓL
Znam ja się z taką mową. Chciej pani wszelako
Strzec się raz drugi zdradą oszukiwać taką,
Jak owa w Aranjuez. Królowę czystości
Anielskiej, która wówczas swojej niewinności
Z taką dumą broniła, znam ja dziś dokładnie.
KRÓLOWA
Cóż to jest?
KRÓL
A więc krótko — bez chytrości na dnie —
Powiedz, pani, czy prawda — mów szczerymi słowy,
Czy z nikim — z nikim wówczas nie miałaś rozmowy?
Czy to sumienna prawda?
KRÓLOWA
Z infantem — nie taję —
Rozmawiałam — tak jest.
KRÓL
Tak? A zatem się staje
Jawnym wszystko — widocznym. I ty byłaś w stanie
Bezczelnie lekceważyć cześć moją?
KRÓLOWA
Cześć? Panie!
Jeśli tam cześć na szkodę była wystawiona —
To mogłabym się lękać, ażeby skrzywdzona
Nie została cześć moja, droższa mi niż w dani
Złożona przez Kastylię.
KRÓL
Dlaczegoś się, pani,
Zaparła?
KRÓLOWA
Bo nie jestem, panie mój łaskawy,
Przyzwyczajona stawać do śledczej rozprawy
Wobec dworskiej czeredy. Nigdy bym wam była
Prawdy badanej godnie i grzecznie — nie kryła.
A czyliż w Aranjuez czynione badanie
Było w tonie właściwym, najjaśniejszy panie?
Czy grandowie w swym gronie składają sądowe
Trybunały, przed które stawiają królowe
Do zdawania rachunku z czynności domowej?
Księciu przyznałam wolność chwilowej rozmowy,
Której błagał usilnie. Mój mężu, wyznaję —
Przyznałam z własnej woli: bo ja nie uznaję
Potrzeby poddawania pod sądy tych rzeczy,
Którym własne uznanie prawości nie przeczy.
Przed wami zaś taiłam, bo nie chciałem bojem
Z waszą królewską mością obstawać za mojem
Prawem przed dworzan rzeszą.
KRÓL
Pani! To za śmiało!
KRÓLOWA
Dodam jeszcze — dlatego, że infant za mało
Cieszy się w sercu ojca względnością łaskawą,
Jaka prawnie mu służy.
KRÓL
On! Ma do niej prawo?
KRÓLOWA
Bo i czemuż mam taić, najjaśniejszy panie?
Kocham go — i czci takiej mam w sercu uznanie,
Jaka się przynależy ode mnie krewnemu,
Który mi bardzo drogim. Zresztą jako temu,
Co przedtem nosił więcej odpowiednie miano,
Pojąć jeszcze nie umiem, dlaczego uznano,
Że go właśnie od innych mniej winnam dziś cenić,
Dlatego że go dawniej droższym mogłam mienić
Nad innych. A jeżeli państwowe statuta
Dowolnie stadła156 wiążą, to łączność raz skuta
Nie tak łatwo się zrywa. Nienawidzić tego
Nie chcę, którego winnam... bo gdy do szczerego
Zniewalacie mnie słowa — zatem nie chcę — przeto
Że pragnę odtąd wybór mieć wolny...
KRÓL
Elżbieto!
Widziałaś mnie w godzinach słabości. Zuchwałą
Czyni cię to wspomnienie — i z ufnością całą
Polegasz na tej władzy, która mej stałości
Zbyt często doświadczała. Jednakże w przyszłości
Tym więcej drżyj z obawy! Co słabym czyniło,
To samo wściekłą może owładnąć mnie siłą!
KRÓLOWA
Cóżem winna?
KRÓL
chwytając Królowę za rękę
Gdy to jest... co jest przecie; czyliż
Tego jeszcze nie dosyć? Lecz jeśli przechylisz
Szalę pełną wykroczeń — jeżeli twe winy
Zwiększysz jeszcze ciężarem choć małej kruszyny —
Jeśli jestem zdradzony!... Wtedy zwalczę w sobie
Tę słabość ostatecznie. Tak chcę i tak zrobię!
Wtedy biada, Elżbieto! Nam obojgu biada!
KRÓLOWA
Cóżem ja zawiniła?
KRÓL
Wtedy — niech cios pada
I krew płynie!
KRÓLOWA
Do tego przyszło! Wielki Boże!
KRÓL
Sam siebie znać nie będę ani się ukorzę
Przed zwyczaju świętością — i głos przyrodzenia157
Zamrze dla mnie — przymierza będą bez znaczenia.
KRÓLOWA
O jakże was żałuję!
KRÓL
Litość obelżywa!
Od takiej zalotnicy! Litość!
INFANTKA
czepiając się szat matki
Król się gniewa,
A piękna mama płacze...
Król odtrąca gwałtownie dziecko.
KRÓLOWA
łagodnie i poważnie, lecz drżącym głosem
Przynajmniej zasłonić
Muszę dziecko od krzywdy i od zniewag bronić...
Pójdź ze mną, córko moja.
biorąc Infantkę na ręce
Monarcha, jeżeli
Znać cię nie chce — zawezwę mych poręczycieli
Z tamtych stron Pirenejów... nimi się uzbroję.
Chce się oddalić.
KRÓL
Królowo!
KRÓLOWA
Już nie mogę... to nad siły moje...
Usiłuje dojść do drzwi i na progu upada z dzieckiem.
KRÓL
spiesząc do Królowej, z przerażeniem
Boże! Cóż to?!
INFANTKA
Ach! We krwi widzę mamę drogą!
Śpiesznie wybiega.
KRÓL
Krew!... to straszny wypadek!... Czymże na tak srogą
Karę mogłem zasłużyć? Powstań!... pokrzep siły!
Już idą!... zejść nas mogą!... Widokiem niemiłej
Tej sceny chcesz, by gawiedź oczy nasycała?
Powstań!... mamże cię błagać, ażebyś powstała?
Królowa powstaje z trudem, wsparta przez Króla.