SCENA SIÓDMA
Gabinet królewski.
Król siedzi w krześle, obok niego Infantka Klara Eugenia.
KRÓL
po głębokim milczeniu
Mimo oczernienia,
Nie! Ta córka jest moją. Czy natura zboczy
Z prawdy aż w takie kłamstwo? Te błękitne oczy
Są moje! I w tych rysach nie własneż znajduję?
Dziecko miłości mojej — tak jest — ja to czuję — I przytulam do serca krew własną.
wzdryga się i zatrzymuje
Krew własną!
Cóż mnie może okropniej trwożyć nad tę jasną
Prawdę, która mi mówi, że te rysy moje
Są i jego rysami?
Nad przepaścią stoję.
bierze medalion i w zwierciadle umieszczonym naprzeciwko porównywa i śledzi podobieństwa rysów — po czym rzuca medalion na ziemię — powstaje gwałtownie z siedzenia i odpycha od siebie Infantkę
Precz! Precz! — Grób się otwiera dla mnie w tej otchłani.