SCENA V
Ciż sami — Dulska
DULSKA
wpada
Co się tu dzieje? Co to za balet?
ZBYSZKO
Dopełniam edukacji mej siostry.
DULSKA
Hesia! jak możesz tak?... co to...
do Zbyszka
Z tobą to też jest krzyż pański. Albo chodzisz jak dzik, albo wyprawiasz wariacje i dziewczyny w to wciągasz.
ZBYSZKO
Dobrze już, dobrze. Po co tyle słów! Gdzież to was niesie w takiej paradzie?
DULSKA
Przede wszystkim nie niesie.
ZBYSZKO
Nogi was nie niosą?
DULSKA
To jest nieprzyzwoite i o tym się nie mówi.
ZBYSZKO
A to przyzwoite ubrać dziewczęta jak baletniczki? O! jakie ażury!
DULSKA
To są dzieci, im wolno.
ZBYSZKO
Ładne dzieci! Pannice, aż ha.
DULSKA
Wszystkie panienki z dobrych domów tak na lekcje tańca chodzą.
ZBYSZKO
Niech się zaprawiają... niech się zaprawiają...
HESIA
Do czego? Do czego?
ZBYSZKO
Jak dorośniesz, będziesz się dekoltować na bal od góry — teraz, jako dziecię naiwne, od dołu.
DULSKA
Zbyszko!... milcz!... Jak śmiesz?
do Meli
Cóżeś taka blada?
ZBYSZKO
Cóż dziwnego? zmarzła.
Ściemnia się.
MELA
Głowa mnie strasznie boli. Mamusiu! ja bym nie poszła.
DULSKA
Pokaż język! Biały. Znów coś zjadłaś.
przykłada jej rękę do głowy
Rozpalona. No, z tobą... to też... może cię kłuje? co?
MELA
Tu mnie boli.
DULSKA
W lewej łopacie? Połóż sobie regolo. Jest tam używane, takie co ojciec przykładał. I rozbierz się.
ZBYSZKO
Z czego? ona już rozebrana. Niech się raczej ubierze.
DULSKA
Hesia — płaszczyk! rękawiczki...
ZBYSZKO
Piechotą idziecie? Ona — tak? Jeszcze was zaaresztują.
DULSKA
Rany boskie, nie wytrzymam. A lampy jeszcze nie zapalać.
do Zbyszka
Wychodzisz?
ZBYSZKO
Nie.
DULSKA
To przypilnuj pieca. My wrócimy za godzinę. Mela, idź się przebrać...
Hesia i Dulska wychodzą — Mela do swego pokoju.