13. Bolesław na ziemię nieprzyjacielską wybiega

Syn Marsa Bolesław, wzrastając z laty189 i siły swe krzepiąc, nie jak to jest zwyczajem płochej młodzieży, gonił za zbytkiem i marnościami, lecz gdzie posłyszał o nieprzyjaciół na grunt ojczysty napaściach, nie mógł znieść tego, by się nawzajem nie puścić z dobranym rówienników190 orszakiem i nie zapłacić odwetem śród własnych ich krain. Wnet palił ich włości, zagarniał spotkanych po drodze i wraz ze zdobyczą do dom z sobą uprowadzał. Korciło go to bowiem, iż na swe imię mając już księstwo wrocławskie wydzielone, jakkolwiek wiekiem niedorostek, lecz starzec dzielnością, nie zażył jeszcze uciechy rycerskiej. Stąd czynów jego młodzieńczych świadomi, z nadziei, jaką obudzał, dokonania kiedyś dzieł większych, brali pochop do głębszego zamyślenia się nad przyszłością, coraz też więcej przywiązywał do swego imienia czy to młodzież, czy starszyznę: tamtych dla współudziału, tych, że przecież kraj się doczeka bohatera w swym władcy.