7. Jaką potęgą Bolesław na Ruś uderzył
Trzeba zatem najpierwej z porządku opisać, jak chwalebnie i wspaniale krzywdy swej na królu Rusinów66 pomścił, który mu wydania siostry swej w małżeństwo odmówił. Obrażony tym Bolesław, z ogromną siłą do królestwa Rusinów wtargnął i tychże naprzód orężnie się opierać usiłujących, a niemających odwagi dotrzymania kroku, jako wiatr kurzawę przed obliczem swym pognał. Ani zrazu on trybem nieprzyjacielskim, przez dobywanie grodów lub wybieranie danin pieniężnych, drogę swą opóźniał, lecz do Kijowa, stolicy państwa, dla ogarnienia zarazem twierdzy królewskiej i samegoż panującego pociągnął spiesznie. Wszakże król Rusinów, wedle prostaczego obyczaju tego ludu, trafunkiem podtenczas siedząc w łódce, łowieniem ryb się zabawiał, gdy mu znienacka doniesiono, iż król Bolesław nadchodzi. Zdało mu się to niepodobnym do uwierzenia, gdy jednak goniec po gońcu z tąż wieścią nadbiegał, tym upewniony struchlał wewnętrznie. Mówią, iż w tej chwili, przykładając palec wielki z wtórym i obyczajem rybackim wędę pośliniwszy, na pohańbienie ludu swego miał się odezwać przysłowiem: „Ponieważ Bolesław tym się misterstwem nie trudnił67, ale do zabaw orężnych po rycersku przywykł, przeto Bóg przeznaczył gród ten i królestwo Rusinów z bogactwy w nich zawartymi do rąk jego wydać”. Tak rzekł i nie trwając na miejscu dłużej, w ucieczce ocalenia szukał. Bolesław tymczasem, żadnego nie spotykając oporu na wstępie do wielkiego i zamożnego grodu, miecza z pochwy dobył, a w złotą bramę nim uderzając68, ze śmiechem dość rubasznym, gdy przyboczni jego się dziwili, dlaczego by to czynił, dał się słyszeć: „Jak w tej godzinie złota brama grodu od tego miecza pryska, tak nocy następnej siostra zgnuśniałego króla w małżeństwo mi odmówiona, przypłaci niewieścim wstydem; lecz wyjątkowym tym razem nie będzie to dla niej łoże małżonki Bolesława, a nałożnicy, aby rodu naszego przez to pomszczoną była krzywda, w odwecie zaś spadła hańba i zniewaga na Rusinów”. I co zapowiedział w słowach, czynami tego dopełnił69. A przeto król Bolesław, opływającym w dostatki miastem i najpotężniejszym królestwem Rusi przez dziesięć miesięcy rozporządzając i wysyłając z tychże pieniądze do Polski70, nigdy nie został bezczynnym; jedenastego zaś miesiąca z powodu, iż tak mnogie dzierżał krainy, a syna Mieszka dla71 małoletności zdolnym jeszcze do rządzenia nie mniemał72, postanowiwszy w miejsce swe pewnego Rusina z sobą spokrewnionego73, ze skarbem zatrzymanym do Polski odciągnął.
W odwrocie zatem, ucieszonego niezmiernie z wyprawy i łupu, i już znajdującego się w pobliżu swych granic, król zbiegły ściga teraz, mając pod swą wodzą połączone siły książąt ruskich, tudzież hordy Połowców74 i Pieczyngów75, a w duchu pewny zwycięstwa, stara się mu drogę od rzeki Bugu zaskoczyć. Sądził bowiem, iż Polacy, wedle obyczaju ludzi po takim zwycięstwie ze zdobyczy swej chełpliwych, co żywo do dom zwykle pragnących pośpieszyć, za zbliżeniem się do granic swego kraju również postąpią jako niecierpliwi ujrzenia jak najrychlej swych żon i swych dzieci. Nie rozumował on sobie tak bezzasadnie w tym względzie, albowiem rzeczywiście wielka już część Polaków, bez wiedzy króla odbiegła była z szeregów. Lecz król Bolesław, widząc szczupłą garstkę swego rycerstwa, a nieprzyjaciół prawie o stokroć przewyższających ją w liczbie, nie jako tchórz a gnuśnik, lecz śmiały z przyrody76 i obaczny77 na wszystko, tymi słowy rzecz zagaja do rycerzy swoich: „Nie trzeba mi upominać dzielnych i w długoletnim zaprawionych boju, ni przez to opóźniać tryumfu cisnącego się nam do ręki; bo pora to właśnie do pokazania siły pięści i ducha mężnego. Inaczej na cóż by nam wyszło tyle dzieł przeważnie dokonanych i zwycięstw, na co by się przydało, iż tyle zhołdowaliśmy krain i łupów bogatych odnieśli, gdybyśmy trafem tej przygodzie ulegając, i tamte, i nasze w dodatku utracić mieli? Ale ja ufam w miłosierdzie Boże i w wasze doświadczone męstwo, że jeśli tylko dziarskim sercem do boju staniecie, jeśli po dawnemu poczniecie znowu, jeśli wspomnicie wreszcie sobie, czymeście to się chełpili przy podziale łupów i w rozgwarze stołów biesiadnych, zwycięscy dzisiaj raz jeszcze położycie koniec mozołowi nieskończonemu, a prócz tego się okryjecie chwałą nieprzeżytą, obok uciechy z tryumfu. Przeciwnie, czemu nie wierzę, gdybyście byli zwyciężeni, z panów dzisiejszych, pójdziecie w pęta Rusinów i wy, i wasze dzieci; nie mówię już o kaźniach, jakimi wam odpłacą za krzywdy im przyczynione”. Na te i tym podobne, rzeczone do siebie słowa przez Bolesława, wszystkie jego rycerstwo jednomyślnie dzidami potrząsnęło, jednym także odpierając głosem, iż milszy im tryumf nad szpetny z łupem unoszonym powrót do domu. Natenczas Bolesław każdego z nich poimiennie napomniawszy do pójścia za swym przykładem, w najgęstsze tłumy nieprzyjaciół skacząc, jak lew krwi spragniony w nich się zanurzył. Nie jest to możebnym dla zdolności pióra naszego wypowiedzieć, jaką tam rzeź w tej gęstwie dotrzymującej kroku uczynił; ani ktokolwiek bądź by potrafił tysiące zasłanych na pobojowisku nieprzyjaciół pewną liczbą oznaczyć; tyle tylko wiadomo, iż w nieskończonej liczbie na bój pociągnęli, a pierzchła ich z placu garść ledwo zbyt mała. Tak też upewniało wielu, co po niejakim przeciągu czasu przybyli z krain dalekich wyszukiwać na pobojowisku ciał przyjaciół swych lub krewnych, iż dla mnogości krwi tamże przelanej, nikt stąpić nie mógł po całej płaszczyznie, bez zbroczenia stóp w posoce lub potrącenia o zastygłe trupy; owszem, iż koryto Bugu zdawało się więcej krwią ludzką opływać niżeli swym wodnym strumieniem. Jakoż od owego czasu Ruś względem Polski na długo została danniczą78.
8. O wspaniałości i potędze Bolesława Wielkiego
Liczniejsze są bez porównania i pilniejszej wymagające rozwagi czyny Bolesława, jak gdybyśmy porwać się tu mogli na ich opisanie, zbierając je w treść i na gołych słów brzmieniu poprzestając. Któryż bowiem rachmistrz dosyć pewną liczbą zdołałby określić hufy jego żelazne albo opisując zwycięstwa, zliczyć dokładnie szeregi jego nieskończonych tryumfów? Wychodziło bowiem na bój za jego czasów: z Poznania 1300 rycerstwa w łuskowej zbroi a 4000 tarczowników; z Gniezna 1500 łuskowych a 5000 tarczowników; z warownego Władysława79 łuskowych 500 a tarczowników 2000; z Giecza pierwszych 300, drugich 2000; a wszystko to lud dorodny i niepospolitym doświadczeniem wojennym we władaniu orężem należycie wykształcony. Cóż gdybyśmy do tej listy wciągnąć chcieli z tylu innych jeszcze zamków i grodów wojenne komputy? I nazbyt długi a nieskończony byłby to dla nas mozół, dla was zaś może nie tak dalece powabna zabawa. Żebym wam przeto oszczędził tego nudnego rozczytywania się w regestrach napełnionych cyframi, wolę położyć wam liczbę ogólną, bez potrzeby wchodzenia w szczegóły wielkiego mnóstwa. Więcej bowiem król Bolesław miał rycerzy w zbroję pancerną zakutych, niżeli za naszych czasów ma cała Polska tarczowników; za króla Bolesława tylu prawie miała Polska rycerzy, ile już teraz nie ma razem wziętych ludzi obojga pogłówia80.
9. O męstwie i szlachetności Wielkiego Bolesława
Taka była rycerska wspaniałość Bolesława; lecz nie mniejsza też była cnota posłuszeństwa duchownego. Biskupów wszakże a kapelanów swoich miał w takim uczczeniu, ze wobec ich stojących usiąść nie śmiał, ani ich inaczej jak panami (albo księdzami) nie nazywał; do Boga zaś wznosił modły z pobożnością największą, kościół święty wywyższał w znaczeniu i po królewsku darami go swymi przyozdabiał. Miał przy tym coś niepospolicie znakomitego, ze względu wymiaru sprawiedliwości i pokornego zachowania, że gdy kiedy wieśniak ubogi lub pokrzywdzona niewiasta uskarżała się przed nim na wojewodę lub towarzysza innego z jego rady81; jakkolwiekby ważnymi zajęty był sprawami i mnogimi orszakami panów i rycerzy był otoczony, nie pierwej z miejsca odchodził, póki sprawy z porządku nie wysłuchał, a po tego, przeciw któremu skargę zanoszono, komornika82 nie posłał. A tymczasem skarżącego się, któremu z swych zaufanych w pieczę oddawał, aby pamiętał o nim, za przybyciem zaś przeciwnika sprawę mu jego przedstawił. Jakby też drugi ojciec upominał wieśniaka, aby nieobecnego bez winy istotnej nie oskarżał, a niesłusznie żaląc się przeciw niemu i do gniewu pobudzając, na siebie samego następnie go nie ściągał. — Oskarżony przeto nie opóźniał się ani na chwilę, a na pierwsze wezwanie jak najspieszniej przybywał: ani szukał już żadnej dla siebie wymówki, z powodu uchybienia na termin w dniu pewnym oznaczony. Za przybyciem zaś pozwanego do stronnictwa zwierzchnika, twarzy mu niechętnej Bolesław nie okazał na wnijściu; owszem, przyjmując go ochoczo i dobrodusznie, kazał zabrać miejsce u stołu, i tegoż dnia nawet zaraz sprawy jego nie roztrząsał, lecz zostawiał ją na dzień jutrzejszy lub dalszy. Z taką to pilnością rozważał sprawę ubogiego, na równi ją ze sprawą pana mając. O jak tu nie podziwiać statecznego umysłu Bolesława, wielkiego tegoż udoskonalenia! Wszak osoba nie była w jego sądzie przedniejszym względem: sprawiedliwość przede wszystkim w rządzeniu narodu, a cześć kościoła i dobrobyt kraju, na szczycie najwyższym postawione. Przez sprawiedliwość to i słuszność dla wszystkich porównaną, Bolesław dostąpił sławy tej i godności; a takimi cnotami właśnie, pierwszy wzrost potęgi Rzymian, następnie zaś cesarstwa się dokonał. Ozdobił Bóg wszechmocny króla Bolesława taką potęgą i szczęściem wojennym, w miarę rozpoznawanej w nim takiej dobroci i sprawiedliwości względem siebie i ludzi sobie poddanych; taka chwała szła w ślad za Bolesławem, taka obfitość wszelkiego dobra i powszechne rozradowanie — na jakie prawość jego i szczodrota zasługiwały.
10. O potyczce Bolesława z Rusinami
Lecz odłóżmy przypomnienie tego do karty następnej, a nadmieńmy o pewnej potyczce, z nowości swej pamiętnej, która da poznać, o ile często pokora nad pychą ma górę. Zdarzyło się albowiem, iż w jednym i tymże samym czasie, król Bolesław po nieprzyjacielsku wkroczył do Rusi, a król Rusinów nawzajem do Polski; obaj nawzajem nie wiedząc o sobie, a każdy z nich na brzegu przeciwnym rzeki rozłożył się obozem. Gdy zaś doniesiono królowi Rusinów, że Bolesław na drugą stronę rzeki już przeszedł i na pograniczu jego państwa rozpuścił zagony, rozumiejąc król nierozsądny, że go z mnogością swą ludu jak zwierza dzikiego w sieci swe pojmał, powiadają, iż odnieść mu kazał urągowisko w przysłowiu, które na własną jego obrócić się miało głowę: „Niech wie Bolesław, że psy go moje i łowcy jak dzika w legowisku otoczyły”. Na co król polski odparł, w odesłanej mu odpowiedzi: „Dobrześ — rzekł — dzika w legowisku wymienił; gdyż we krwi myśliwego i psiarni twej, czyli wodzów a rycerzy, zbroczę kopyta oraz ziemię twą i grody jako zwierz dziki osobliwy spustoszę bez miłosierdzia”. — Po takiej z obu stron pogróżek słownych wymianie, gdy w dniu następnym nadchodziła uroczystość, którą król Bolesław zamierzył świątkować, zwlekł był potyczkę do oznaczonego dnia dalszego. Owóż dnia tego wielką ilość bydła zabito, które oprawiano na rzeczoną uroczystość dla stołu królewskiego, jak było zwyczajem, gdy społem u niego zasiadał z naczelnym rycerstwem swoim. A zebrawszy się nad brzegiem rzeki cała czeladź i służba kuchenna, wraz z ciurami obozowymi, płukała mięsiwa i wnętrza z bydląt wyjęte, którym z brzegu przeciwnego ruscy pachołcy i giermkowie w zgiełkliwym hałasie wymyślając, obelżywymi słowy gniew ich starali się podniecić. Więc ci, płacąc w takichże słowach odwetem, ze stanowiska swego odkrzykiwali naprzód, potem jęli im miotać w oczy odpadkami nieczystymi. Tak zwada rosła w nieprzebieraniu zniewag, a gdy ze strony Rusinów strzały szyć w powietrzu na koniec poczęły, czeladź polska, zabezpieczywszy psiarnie i ptastwo do łowów chowane, a porwawszy broń rycerzy, w godzinie południowej snem się pokrzepiających dla wytchnienia, po przebyciu wpław rzeki, w prostej z ciurów złożonej gromadce, między tłumy Rusinów zwycięsko się wparła. Król przeto Bolesław i wojsko całe, wrzaskiem zarazem i szczękiem oręża rozbudzone, dowiedziawszy się, co zaszło, gdy przezorność wypadkowi dowierzać nie dozwalała, w sformowanych szeregach runęli na nieprzyjaciół, do bezładnej ucieczki zmuszonych; a tym sposobem, nie przy samych ciurach obozowych została chwała zwycięstwa, ani ich samych tylko w starciu krew popłynęła. Takie zaś mnóstwo rycerstwa natenczas wpław się do rzeki rzuciło, że stojącym z dala nie nurt wodny się wydawał przez nie przebywany, lecz suchy szlak lądowy. Tych atoli słów parę dość będzie o bojach, aby z czego w jego życiu słuchacze korzyść i wzór do naśladowania wyciągnęli.
11. O urządzeniu kościołów w Polsce i pobożności Bolesława
Przeto też król Bolesław w budowaniu kościołów, celem krzewienia czci bożej, urządzaniu biskupstw i nieszczędzeniu nadawnictw, tak nieograniczonej był pobożności, iż za jego czasów Polska miała dwóch arcybiskupów83 z sufraganami do tychże należącymi. A dla nich przez wszystko z ręki swej i we wszystkim tak dalece życzliwym i posłusznym się okazywał, że jeśli który ze świeckich urzędów przeciw któremukolwiek z duchownych lub pasterzy sprawę sporną poczynał lub cokolwiek z własności kościelnej przyswajał, sam wszem obecnym ręką nakazywał milczenie, a jako patron i rzecznik sprawy pasterzy i kościoła bronił. Ludy zaś barbarzyńskie dokoła zwyciężając, nie do płacenia daniny zmuszał, lecz do mnożenia wiary prawdziwej. Sam nadto kościoły pomiędzy nimi z własnego nakładu wznosił, tudzież biskupów z przynależną dostojnością, podwładne też im duchowieństwo, według ustaw kanonicznych w rzeczy niezbędne pośród niewiernych opatrywał. Takimi tedy cnotami, to jest bojaźnią i miłością, król Bolesław przodkował i z taką myślą zaradną królestwo a rzecz publiczną sprawował. Mnogimi zaiste cnotami i świadectwami prawości daleko na obszar Bolesław zasłynął, lecz trzema cnotami mianowicie, jako to: sprawiedliwością, słusznością, afektem pobożnym, na taką wzbił się wyżynę niezrównaną. Sprawiedliwością, albowiem bez względu na osobę sprawę w sądzie swym roztrzygał, słusznością, albowiem lud i urzędy na równi miłował, afektem pobożnym, albowiem Chrystusa i jego oblubienicę przez wielorakie uczczenia do serc wpajał. Dlatego zaś, że sprawiedliwość wymierzał i wszystkich bez wyróżnienia miłował, że matkę naszą, kościół i mężów kościoła w znaczeniu wywyższał, za świętej matki, kościoła modłami i wstawiennictwy84 tegoż u steru będących kapłanów (jak się wyraża psalmista): „Pan także róg jego wywyższył w sławie nad inne”85, a pomyślnością uwieńczył, cokolwiek przedsiębrał w chwalebnych zamiarach. Jedno to zatem szło za drugim, że jak co do rzeczy boskich był Bolesław żarliwym, tak i co do rzeczy świeckich rozjaśniał wspaniale.