Księga Pierwsza

1. O książęciu Popielu, zwanym Koszysko26

Był w mieście Gnieźnie (przez wyraz „gniazdo” tłumaczącym się na słowiańskie) książę imieniem Popiel, dwóch mający synów, a ten obyczajem pogańskim na ich postrzyżyny wyprawił wielką ucztę, sprosiwszy na nią licznych panów i przyjaciół z dworskiej swej starszyzny. Zdarzyło się zaś ze skrytego Bożego zrządzenia, iż tamże przybyło dwóch obcych przychodniów27, których nie tylko do uczty nie zaproszono, lecz owszem na wejściu zaraz do bram grodu odparto28 sromotnie29. Ci zatem z obrzydzeniem się otrząsnąwszy na taką owych grodzian nieludzkość, i zszedłszy na dół, kierując się ku przedmieściu, losem fortunnym zdążyli wobec lepianki oracza, temuż książęciu służącego. Ów zaś biedak politowania pełen30, gości rzeczonych chętnie do wstąpienia na ten czas zawezwał i w co chata była bogata, gościnnie im ofiarował. Goście skłoniwszy się wdzięcznie ku temu wezwaniu i przestępując próg gościnny: Oby przybycie nasze — rzekli — na radość wam wyszło, a z tymże pospołu i obfitość wszelkiego dobra, a z potomstwa zaszczyt i sława spłynęła.

2. O Piaście, synu Chościska31

Domownikami wszakże gospody rzeczonej byli: Piast, syn Chościska32 i żona jego Rzepka, imiony tymi zwani, którzy z wielką serdecznością radzi byli we wszelkim gości swych zapotrzebowaniu usłużyć, a widząc roztropność tychże, cokolwiek mieli w zapasie, gotowali się tym sobie przychylność ich ująć. Podczas więc gdy wedle zwyczaju z goszczącymi wszczęła się rozmowa o rzeczach rozlicznych, a między innymi zapytali ich pielgrzymi, azaliżby czego nie mieli do napicia się, odrzekł im na to oracz gościnny: Mamci ja wprawdzie naczyńko warzonego piwa, com go przysposobił na dobę postrzyżyn mego jedynaka; lecz cóż to znaczy ta odrobina? Jeśliby wam smakowało, to się go napijcie. Umyślił bowiem ów kmieć ubogi, w chwili gdy pan jego a książę dla własnych synów biesiadę wyprawiał — na coby się w innym czasie z przyczyny ubóstwa nie zdobył — niejaki przysmak także na postrzyżyny malca swojego sporządzić, a garstkę przyjaciół równejże chudoby33, nie już na obiad, ale na ranną przekąskę zaprosić; bo oprócz tego wieprzka wykarmił, co go był ku temu celowi zachował. To, co powiem następnie, dziwnym lub cudownym się wyda; lecz któż zdoła Bożą wspaniałość w tym razie wyrachować? Lub kto się ośmieli rozprawiać o dobrodziejstwach Bożych? Gdy Pan docześnie pokorę biednych wywyższa niekiedy, nie wzbrania się też gościnność pogan nawet wynagradzać. Każą mu zatem pielgrzymi, wiedząc, co czynią, częstować się piwem, pewni, iż zamiast ubywać, w miarę przylewania pomnażać się będzie. Jakoż wieść niesie, że gdy podawać je zaczęto, taka się jego znalazła obfitość, iż napełniono nim wszelkie statki34 domowe i nadto jeszcze zbywające na dworze od uczty książęcej. Polecają też i wieprzka wyżej pomienionego zabić, a wspominają, że dziesięć statków, po słowiańsku zwanych cebrami, co rzecz nader dziwna, zostało napełnionych tym mięsiwem. Patrząc więc na takie cuda Piast i Rzepka, jakąś niezwykłą przepowiednię o chłopcu swym w tym przeczuwali; i już by radzi byli samegoż książecia wraz z biesiadnikami zaprosić, lecz tego uczynić nie śmieli bez poradzenia się pierwej pielgrzymów obecnych. Cóż to jednak omawiać z dala? Ma się rozumieć, takaż była i rada gości, a książę z całym swym dworem zaproszony był od Piasta i nie pogardził też książę zaproszeniem rolnika swojego. Nie tak wybujałe bowiem było naówczas jeszcze owo książęce rozwielmożenie Polski, ani władca ziemi taką wystawnością pychy się nie nadymał, ani tyloma orszakami dworskiej drużyny otoczony, w pochodzie wspaniałym nie występował. Odbyła się zatem obyczajem swym uczta; jadła i napoju pod dostatkiem było dla wszystkich; owi pielgrzymi postrzygli chłopca, a w przepowiedni na przyszłość, miano Siemowita35 mu nadali.

3. O książęciu Siemowicie, synu Piasta36

Co gdy się stało, pacholę Siemowit, syn Piasta Chościska, rósł w lata i siły, a z dniem każdym w pomnożeniu krzepić się jął dzielności — tak iż król nad króle a książę nad książęta37, głosy jednomyślnymi postanowił go książęciem Polski, Popiela38 zaś wraz z potomstwem do szczętu z państwa wykorzenił39. Jakoż opowiadają starcy, dalekich pamiętni czasów, że ów Popiel zegnany z tronu, takiego od myszy zajadłych doznał prześladowania, iż chroniąc się przed nimi, przez otoczenie swe na wyspę uprowadzony, gdzie zamknięty w wieży drewnianej, dopóty się bronił od wściekłego tychże wpław doganiających napadu, dopóki opuszczony od wszystkich, dla nieznośnej woni z ciał pobitego mnóstwa wynikającej, śmiercią najhaniebniejszą, pod zębami kąsających potworów ducha wyzionął.

Ale puśćmy w niepamięć40 czyny tych, których wspomnienie odległa starożytność zatarła i których splugawił błąd a bałwochwalstwo, i przejdźmy do wymienienia zwięzłego zdarzeń tkwiących w pamięci wiernej.

I tak Siemowit, do steru państwa przyzwany, młodość swą nie na rozkoszach a gnuśności trawił, ale w zażyciu, pracy, tudzież rycerskości, z dzielnego ramienia zaszczytu i sławy dostąpił; granice zaś swego panowania dalej niżeli kto inny przedtem rozprzestrzenił. W miejsce schodzącego ze świata Lestek41, syn jego nastąpił, który dorównał ojcu w dzielności i czynach rycerskich. Po zejściu także Lestka, syn jego Siemomysł42 tron objął, który pamięć przodków i rozrodzeniem, i dostojeństwem potroił43.

4. O ślepocie Mieszka, syna Siemomysłowego

Z tego zaś to Siemomysła ojcowstwa narodził się wielki i godny pamięci Mieszko — pierwszy noszący to imię44, a przez lat siedem od urodzenia na wzroku ociemniały. W siódmą więc rocznicę upływającą rodzic zwyczajem przyjętym zwoławszy na zebranie towarzyszów rady przybocznej oraz innych przedniejszych z narodu, obfitą i uroczystą wyprawił ucztę; atoli pośród uciech biesiadnych, jakoby zdjęty boleścią i pomny sromoty, ciężko tylko wzdychał tajemnie. Owóż gdy inni radowali się, klaszcząc w dłonie z nawyknienia, dopełniła miary wesołości wieść (z osobnej komnaty) przyniesiona, iż chłopiec przejrzał na światło dzienne. Z niedowierzaniem przyjmował ojciec dziw sobie głoszony przez nadbiegających jednego po drugim, aż wreszcie matka45, powstawszy od stołu biesiadnego i naocznie przekonawszy się w komnacie chłopca, ostatecznie przecięła wątpliwość stroskanego ojca, oznajmiając wobec grona ucztujących, iż syn jej widzi. Natenczas nie było już miary uciechy dla wszystkich, skoro chłopiec, który dotąd nikogo nie widział, jął rozpoznawać oblicza, a zniewagę z powodu ślepoty46 w radość niewymowną zamienił. Siemomysł przeto, panujący książę, obecnych ze starszyzny, świadomych dzieł wielu, zagaduje troskliwie, coby rozumieć należało o tej ślepocie i zadziwiającym przejrzeniu. Zagadnięci objaśniają, iż ślepota jego oznaczać właśnie miała Polskę, przedtem ślepą podobnież, i wróżą, że ona także za sprawą Mieszka ma być oświecona, a ponad inne wywyższona narody. Bo i tak się też stało rzeczywiście, choć inaczej natenczas mogło być tłumaczonym. Polska przedtem prawdziwie była ślepa, ani czci prawego Boga nie znając, ani zasad wiary; lecz skoro Mieszko przejrzał, i ona została oświeconą — przez jego bowiem przyjęcie wiary, naród ze śmierci niedowiarstwa się wyzwolił. Bóg wszechmogący właściwym porządkiem przywrócił naprzód cielesny wzrok Mieszkowi, a później przydał mu duchowy, aby przez rzeczy widzialne przenikał do poznania niewidzialnych, od poznania zaś rzeczy stworzonych przychodził do uwielbienia twórczej wszechmocności. Lecz po cóż tu u nas koło wóz swój wyprzedza?47 Co się tyczy Siemomysła, ten w późnej już nader starości ze światem się rozstał.