CLXXXIV

Chodzili sami, dłoń trzymając w dłoni,

Po muszlach, piasku nadbrzeżnym i żwirze,

A potem zeszli do skalnej ustroni,

W której snadź191 burze pracowały chyże,

Mistrzowską rękę przykładając do niej,

I wykowały tę grotę w porfirze.

Tam siedli spocząć, a splótłszy ramiona,

Patrzali, jak dzień ma zachodzie kona.